lviv defense postcard

Lwów i muzyka nowa podczas wojny

„Kiedy wreszcie skończy się ta nienawiść?” – francuski kompozytor Claude Debussy napisał w 1916 roku, podczas I wojny światowej.

„My też jesteśmy żołnierzami w tej wojnie” – stwierdził ukraiński wiolonczelista Wiktor Rekało [Віктор Рекало] w 2022 roku, podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej.

 

Mija dwunasty miesiąc rosyjskiej agresji wojskowej na Ukrainę, a ukraińscy artyści zdają się stopniowo adaptować do ponurych realiów. Początkowo przedmiotem ich refleksji były palące kwestie dotyczące przetrwania, bezpieczeństwa i ratowania bliskich. Po lecie pełnym twórczych działań nadeszła jesień, z wyłączonym przez większość dnia prądem i, w konsekwencji, chłodem. Obecnie coraz częściej pojawiają się rozważania nad tym, co przyniosła pełnowymiarowa faza wojny rosyjsko-ukraińskiej, a także dyskusje o tym, jak żyć w nowych, trudnych warunkach, jednocześnie kontynuując twórczą pracę.

Lwów uchodzi za jedno z ukraińskich miast, gdzie z powodzeniem funkcjonują państwowe i prywatne instytucje kulturalne. Filharmonia i opera, a także liczne platformy i formacje muzyczne stały się dzisiejszą rubieżą kultury. Miasto, położone w zachodniej części Ukrainy, pełni ważną rolę zarówno jako ogromne centrum wolontariatu, pomagające milionom tymczasowo przesiedlonych oraz uchodźców, jak i jawi się jako niewzruszona twierdza sztuki. To właśnie Lwów dał przykład kulturowego przetrwania, zasłaniając wspaniałe starożytne rzeźby i pomniki oraz ukrywając je przed bombardowaniami.

We Lwowie schronienie znaleźli muzycy z większości zniszczonych wojną miast Ukrainy. Do tej pory w mieście nie ma działań wojennych na linii frontu, więc artyści mają możliwość występowania. W tej chwili wznowiono program we wszystkich wiodących instytucjach artystycznych, jednak w tym czasie Lwów był kilkakrotnie bombardowany. Odgłosy lotów i przerażające wycie syren wciąż rozbrzmiewają w powietrzu kilka razy dziennie. Po pewnym czasie Lwowska Filharmonia Narodowa zaczęła organizować koncerty biletowane, wpuszczając publiczność do sali (pod którą znajduje się schron przeciwbombowy przeznaczony dla około stu osób).

Przygotowania do transmisji koncertu z cyklu Muses Are Not Silent we Lwowskiej Filharmonii, fot. Jurij Stefaniak

Pierwszym projektem mającym na celu wsparcie muzyków, którzy przyjechali do Lwowa zaraz po 24 lutego, był cykl koncertów cyfrowych Muses Are Not Silent Lwowskiej Filharmonii Narodowej im. Myrosława Skoryka. Do udziału zaproszono muzyków z Kijowa, Charkowa, Czernihowa i innych miast Ukrainy, aby dać im możliwość występu i kontynuacji działalności artystycznej. Zapoczątkowany 23 marca jako projekt online na YouTube, pokazał całemu światu, że muzycy również walczą i robią wszystko, aby przedstawić nasze osiągnięcia i wyzwania. Projekt jest organizowany w formacie cyfrowym jako live stream na YouTube, z dwoma lub 3 wydarzeniami tygodniowo, i gromadzi zagraniczną publiczność, osiągając około dwóch tysięcy wyświetleń każdej transmisji. Darowizny trafiają do ukraińskich muzyków i organizacji wolontariackich, takich jak Dobroczyńcy. Najistotniejszym celem serii koncertów jest jednak to, że dzięki nim około trzydziestu muzyków w ciągu pierwszego miesiąca wojny mogło kontynuować swój zawód. Poniżej kilka komentarzy od artystów we Lwowie.

Wiktor Rekało, fot. Jurij Stefaniak

Według wielu z nich pierwszym odczuciem było zdezorientowanie i wzburzenie. Wiktor Rekało, wiolonczelista i kompozytor, stwierdził: „Chociaż wszyscy czuliśmy, że czeka nas wojna na pełną skalę, mieliśmy liczne plany koncertowe. W pierwszych dniach wojny muzycy, podobnie jak przedstawiciele innych zawodów, bali się o życie swoich bliskich i próbowali jakoś rozwiązać tę sytuację. Po pewnym czasie ludzie zaczęli się zastanawiać: »Czy w tych okolicznościach jest w ogóle jakaś kariera? Jak powinienem zachować się jako profesjonalny muzyk?«”.

Wielu muzyków nie było w stanie planować swojej działalności artystycznej, zarówno z powodów emocjonalnych, jak i niemożności wyniesienia instrumentów ze zbombardowanych domów. Olga Szczadrina-Łyczak [Ольга Шадріна-Личак], klawesynistka, podzieliła się swoimi przemyśleniami.

Jak większość z nas, byłam zupełnie nieprzygotowana na pełnowymiarową inwazję rosyjską, choć rozumiałam, że to się wkrótce stanie. Czułam strach o bezpieczeństwo moich dzieci i ich przyszłość. Czułam rozpacz, naiwną nadzieję na jak najszybsze zakończenie wojny, i wahania nastrojów (…). Moja historia nie różni się od historii milionów Ukraińców, z wyjątkiem osobistych szczegółów. Wszyscy robią co w ich mocy, abyśmy odnieśli zwycięstwo. Trochę się udzielałam jako wolontariuszka, tkając siatki maskujące i pomagając w przygotowaniu jedzenia dla uchodźców na peronie na dworcu we Lwowie. Zaproszenie do udziału w projekcie Muses Are Not Silent było dla mnie powrotem do muzyki, do klawesynu, do życia, i wcale przy tym nie przesadzam – bo nie mogłam zabrać ze sobą instrumentów z Kijowa i bardzo mnie to bolało…

Klarnecista Dmytro Paszynski [Дмитро Пашинський] zaznacza, że na początku tej potwornej wojny muzycy nie wyobrażali sobie nawet takich rzeczy jak kontynuowanie prób czy koncertów. „Każdy starał się zrobić jak najwięcej dla wojska, dla sąsiadów i dla ludzi (…). Wiadomości o pociskach i śmierci niewinnych dusz sprawiają mi ogromny ból, a nasze siły zbrojne walczą o wiele bardziej niż my. Po pewnym czasie poczuliśmy jednak potrzebę podtrzymywania innych na duchu, i w ten sposób w wielu dziedzinach zaczęła się przejawiać kreatywność”. Radykalna zmiana paradygmatu życia dotknęła wszystkich, zarówno muzyków jak i słuchaczy. Zoltan Ałmaszi [Золтан Алмаши], kompozytor i wiolonczelista, powiedział:

Oczywiście, życie zmieniło się na zawsze. Podczas kluczowej bitwy cywilizacji zmiana jest nieunikniona; tak jak wzrost i rozwój. Tak, wydaje mi się, że w tych dniach bardzo dorosłem. Być dorosłym to znaczy być odpowiedzialnym. Uświadomić sobie nieuchronność nieistnienia, zrozumieć, że musisz dać z siebie wszystko co najlepsze, bo jutro możesz nagle odejść. Mimo wszystko doznajesz uczucia radości i euforii, zdając sobie sprawę, że żyjesz w kraju, który stoi po stronie dobra, w państwie, które walczy z globalnym złem. To wielki przywilej żyć w Ukrainie. Jestem szczęściarzem!

Stopniowo, z każdym kolejnym dniem i koncertem, muzycy i muzyczki chcieli tworzyć coraz więcej w swojej dziedzinie. Dlatego Wiktor Rekało zwrócił uwagę na szczególną misję artystyczną:

My też jesteśmy żołnierzami w tej wojnie. To taki potoczny zwrot, ale dzięki takim projektom jak Muses Are Not Silent  i jego formatowi definiujesz się jako artysta i jako człowiek. Dlatego nawet grając na live streamach w pewien sposób czujesz, że ludzie naprawdę tego potrzebują. Można się z tym nie zgadzać, ale to bardzo potrzebna rzecz. Dusza musi pozostać żywa. Jesteśmy wolontariuszami albo przekazujemy darowizny na wojsko; wszystkie te rzeczy są namacalne. Takie projekty także nie są rzeczami niematerialnymi, w odróżnieniu od tych, z którymi mieliśmy do czynienia przez całe nasze artystyczne życie.

Podsumowaniem tego artystycznego obrazu scenicznego może być zdanie Paszynskiego: „Wiadomości o pociskach i śmierci niewinnych dusz sprawiają mi ogromny ból, ale nasze siły zbrojne walczą o wiele bardziej niż my”.

Programy koncertowe cyklu prezentują panoramę od XVI wieku do współczesności, i obejmują przede wszystkim muzykę ukraińską. Do najbardziej pamiętnych występów należały utwory kompozytorów lat sześćdziesiątych, Jewhena Stankowycza, Walentyna Sylwestrowa i Myrosława Skoryka. Jedna z grup wykonawczych, kwartet wiolonczelowy (w składzie: Zoltan Ałmaszi, Oksana Litwinienko, Wiktor Rekało i Maksym Rymar), zjednoczyła muzyków z Charkowa, Kijowa i Lwowa. To właśnie wybuch wojny sprawił, że kwartet ten w ogóle powstał. Wśród innych utworów muzycznych wykonywali oni np. kompozycje Bohdana Sehina i Zoltana Ałmasziego.

Cały projekt został poświęcony pamięci słynnej ukraińskiej kompozytorki Hanny Hawrylec [Ганна Гаврилець], która zmarła w Kijowie w pierwszych dniach wojny, nie uzyskawszy w porę pomocy lekarskiej. Phoenix String Quartet (w składzie: Mykoła Hawiuk, Petro Titiajew, Wadim Pedorycz i Denis Litwinienko) wykonał subtelne i pełne mocy utwory takie jak Metamorfozy, Reminiscencje, Ekspresje i Dla Marii.

Twórczość Hawrylec zawsze charakteryzował zmysłowy patos, czasem skręcający w stronę nurtu skłaniającego się ku nowej prostocie. Wyrósłszy na słuchaniu karpackich i galicyjskich śpiewów, ludowej muzyki gór, kompozytorka przeniosła je na grunt muzyczny w kategoriach osobistego, współczesnego języka. Najbardziej słychać to w Metamofozach (choć wszystkie utwory tego wieczoru zostały napisane na skład kwartetowy, żaden z nich nie miał formy kwartetowej). Żarliwy, groteskowy temat, wyraźnie naznaczony tanecznymi cechami tanga, przypomniał mi muzykę lwowską sprzed wieku. Jasny temat, jak wskazuje tytuł, stopniowo przekształca się w oświecony liryzm. Utwór jednocześnie sugeruje stylizację muzyką wczesnego XX wieku.

Właściwie rzadko wykonuje się muzykę instrumentalną Hawrylec zapewne z powodu uznania jej za mistrzynię chóralistyki. I nie bez powodu, bo tak jak mistrzowska stylizacja, utwór Ekspresje reprezentuje inną stronę twórczości Hawrylec. Harmonijnie zbudowany z ech śpiewanych fragmentów intonacyjnych, jest złożoną, długotrwałą medytacją, która przywołuje wspomnienia strumieni i rzek, drżących tremolem prastarej pieśni przechodzącej w nową linię muzyczną, chwaląc piękno natury.

Dyrektor Kijowskiego Chóru Kameralnego i najbardziej autorytatywny wykonawca jej chóralnych obrazów, Mykoła Hobdycz, ustawił kompozytorkę w szeregu wraz z jej starszymi kolegami, których talent ocenił w „skali planetarnej”. Koncert z cyklu Muses Are Not Silent potwierdził osiągnięcia Hawrylec na polu różnych gatunków muzycznych, a także to, że jej kompozycje wymagają szczególnej uwagi oraz działań artystycznych i powinny być wykonywane częściej.

Później, w maju, w ramach cyklu Muses Are Not Silent  przywrócono do życia Wirtuozów, międzynarodowy festiwal Lwowskiej Filharmonii Narodowej. Mimo że odbywał się zazwyczaj pod koniec ostatniego miesiąca wiosny (20-29 maja), trzy miesiące po wybuchu wojny, zagraniczni artyści wciąż obawiali się przyjeżdżać do Lwowa (choć jest położony tak blisko Polski). Dyrektor generalny Filharmonii Wołodymyr Sywohip [Володимир Сивохіп] mówił o zagranicznych twórcach, którzy bali się przyjechać do miasta: „Niektórzy artyści z Europy Zachodniej powiedzieli mi: »Jesteśmy gotowi przyjechać do was, grać muzykę, ale boimy się, że tu umrzemy, mimo że przyjeżdżamy w pokoju«. Takie są realia, prawie zacytowałem obcokrajowca z odległego europejskiego kraju. Rozmowa odbyła się tego samego dnia, kiedy na Lwów znów spadły rakiety”.

Ale były też jasne momenty artystyczne: Filharmonia stworzyła okazję do prawykonania nowych utworów, takich jak Koncert wiolonczelowy Bohdany Froliak [Богдана Фроляк]. Kompozytorka mówi: „Moje koncerty instrumentalne zawsze kojarzyłam z muzykami, dla których powstały i którzy zainspirowali mnie do ich napisania. Muzyka każdego koncertu odpowiada muzycznemu wizerunkowi wykonawcy, jego wewnętrznemu światu i muzycznej mentalności”. Zaznaczyła, że Koncert wiolonczelowy był jej marzeniem od dawna.

Przez jakiś czas nie miałam dość odwagi, by go napisać. Pojawiła się jednak, gdy poproszono mnie o napisanie koncertu dla Jurija Łaniuka [Юрій Ланюк], wybitnego współczesnego muzyka, wiolonczelisty i kompozytora. Premiera utworu miała miejsce w trudnym czasie, podczas strasznej wojny, gdy mój kraj i mój naród walczą o prawo do bycia i życia dla siebie i całego świata…

Plakat promujący 41. Międzynarodowy Festiwal Wirtuozi 2022Ukraińskie muzy nie milczą

Pomimo ogólnych wątpliwości i lęków związanych ze spadkiem aktywności na scenie muzycznej, pojawiły się również inne trudne oraz bardziej konkretne pytania, choćby takie jak spokojnie realizować koncerty w bezpiecznym miejscu, jak zdobyć dofinansowanie, czy publiczność dotrze na koncerty – czy w ogóle będzie zapotrzebowanie na muzykę? W jakich warunkach odbędzie się koncert? Ostatecznie jednak, nawet jeśli niektórzy muzycy opuścili kraj, państwowa instytucja pokazała swoje możliwości i udało jej się zaprezentować ukraińską muzykę również na całym świecie dzięki streamom na żywo.

Ukraińscy kompozytorzy podjęli temat wojny, pisząc nowe kompozycje. Niedawno odbył się 29. koncert z cyklu, zatytułowany Dźwięki smutnej drumli. Kompozytor i wiolonczelista Denis Łytwynienko [Денис Литвиненко] opowiedział słuchaczom o swojej Sonacie wiolonczelowej, ostatnim utworze programu: „To modlitwa pod ostrzałem. Zaczyna się od obrazu spokojnej, pięknej ziemi, która od wieków jest zbroczona krwią. Na początku pojawia się motyw ukraiński, później spowija go chaos, wojna i syreny. Jednakże prawdziwe światło pokonuje tu ciemność!”.

Teraz możemy mówić, że właśnie tak się stało. Choć kolejny miesiąc wojny podyktował warunki, a uwaga wymagających słuchaczy – stałych uczestników internetowych audycji projektu – okazała się znacznie trudniejsza do zdobycia, program muzyczny w czerwcu wyróżniał się innowacjami i odważnymi eksperymentami w różnych interdyscyplinarnych obszarach.

Denis Litwinienko, fot. Eduard Iwaniuszenko

Najpierw, 16 czerwca, do Ukrainy przyjechał mieszkający w Ameryce słynny skrzypek Ołeh Krysa. Po spędzeniu dzieciństwa i lat szkolnych we Lwowie, Krysa zadebiutował w Carnegie Hall w 1971 roku. Występ ten został opisany przez „New York Timesa” jako „występ, który mógłby zdobyć [mu] reputację skrzypka, gdyby jeszcze takowej nie miał”. 1 czerwca wykonawca skończył 80 lat, i przyjechał świętować tę rocznicę z przyjaciółmi mimo działań wojennych w kraju, argumentując: „Gdybym nie pojechał do Ukrainy, żałowałbym tego przez całe życie”. Benefis upłynął jednak nie tylko pod znakiem spotkania starych przyjaciół oraz serdecznego przyjęcia w filharmonii kijowskiej i lwowskiej, ale także pod znakiem wyjątkowego programu.

The Unanswered Question Charlesa Ivesa powszechnie uchodzi za arcydzieło muzyki wczesnomodernistycznej z początku ubiegłego wieku i od dawna gości na orkiestrowych wieczorach. Rzadko można go jednak usłyszeć w ukraińskich salach koncertowych, zwłaszcza gdy jest wykonywany razem z młodszym krewnym, kompozycyjnym „wnukiem” – V Koncertem na skrzypce i orkiestrę The Unanswered Question Jewhena Stankowycza [Євген Станкович]. Został on napisany w 2017 roku z okazji 75. urodzin Olega Krysy. Kompozytor deklarował, że inspirował się ideą utworu Ivesa, nie podając jednak bliższych szczegółów.

Należy osobno zaznaczyć, że sam Krysa, mimo szacownego wieku, był w wyjątkowej formie wykonawczej. Zagrawszy najpierw w całości koncert skrzypcowy Mendelssohna, skrzypek zaprezentował publiczności współczesne, ale powściągliwe, wirtuozowskie wykonanie. Właściwie sama muzyka jest dość typowa dla Stankowycza – czułe filozofowanie łączy się z subtelną liryką w dużych formach.

Kolejnym dużym projektem artystycznym z cyklu Muzy nie milczą było połączenie poezji z wirtuozerską grą kontrabasu. 25 czerwca Ukraiński PEN-Club i Lwowska Filharmonia Narodowa połączyły siły, aby zaprezentować niezwykły eksperyment artystyczny dwóch odwiecznych partnerów, ponieważ jego format łączy czytanie poezji przez znanych ukraińskich autorów ze współczesną muzyką klasyczną.

Nazaryj Stec [Назарій Стець] wykonał program złożony z utworów współczesnych kompozytorów. Stanowią one ogromny wkład do – wciąż niewystarczającego – repertuaru na kontrabas. Stec, który jest gorącym popularyzatorem solowej praktyki tego niedocenianego instrumentu, często sam zamawia kompozycje u ukraińskich autorów. Wśród tych utworów należy wymienić Kaprys Edwarda Krawczuka, kompozytora młodego pokolenia. Ciekawe, że w tym utworze kompozytor nie stroni od stosowania popularnych zwrotów melodycznych, podejmuje postmodernistyczne gry z piosenkowym dorobkiem popkultury i cytuje go.

Ale nowatorskie dążenie Steca do propagowania najnowocześniejszej sztuki szczególnie głęboko przejawia się w symbiozie poezji i muzyki. W trakcie czytania wierszy improwizował, a pomiędzy nimi budował harmonijną koncepcję programu, który łączy, od wprowadzającego Hauta-aho i Krawczuka, ognistego Scodanibbio, Zbindena i Ellisa.

Inna Worobiec (flet), Stanisław Huminiuk (fortepian), Nazaryj Stec (kontrabas), fot. Serhij Chanduszenko

W końcu, tuż przed krótką przerwą spowodowaną zakończeniem sezonu filharmonicznego, projekt nawiązał kontakt ze znanym pianistą Gienadijem Demianczukiem [Геннадій Дем’янчук] z Czernihowa, który po trzech tygodniach najintensywniejszego ostrzału swojego rodzinnego miasta zdołał uciec z rodziną do bezpieczniejszej zachodniej części Ukrainy i dopiero po kilku miesiącach odważył się wznowić działalność koncertową. Oto jego wzruszająca historia o codziennych bombardowaniach, braku prądu, gazu i wody w mieście oraz długich kolejkach po jedzenie.

Spędziliśmy tam trzy najstraszniejsze tygodnie. W końcu mój student, który należy do jednego z wyznań religijnych i jest wolontariuszem, pomógł nam opuścić miasto pod gradem odłamków rakietowych. Dwa dni później, już po naszym wyjeździe, wysadzono most na Desnie, który łączył obwód czernihowski z Kijowem. Do tego czasu każdego dnia spodziewaliśmy się, że będzie okupacja, walki na ulicach… Czernihów okazał się jednak twierdzą, której Rosjanie nie mogli zdobyć. Potem po raz pierwszy mieliśmy w miarę spokojny nocleg w Kijowie, pojechaliśmy do Równego, a stamtąd do Czerwieńca, małego miasteczka, w którym przebywali nasi przyjaciele. Teraz jesteśmy we Lwowie. Wspomnienia tego, co przeżyliśmy, są straszne. Wcześniej nie byłem w stanie nawet o tym opowiadać.

Program, który został wykonany 9 lipca, jest w większości klasyczny i opiera się na fragmentach muzyki, od baroku do romantyzmu. Utrzymanie formy do takiego programu po miesiącach bez grania jest wyzwaniem. Jednak związek ze sztuką jest główną siłą, o której pianista mówi następująco:

Sztuka jest tym, co nas wyróżnia i czyni nas ludźmi. To Bóg dał nam taki dar, abyśmy za pomocą sztuki wyrażali swoje myśli i przedstawiali świat zewnętrzny oraz wewnętrzny. Inne stworzenia tego nie potrafią, ale nie potrafią też zabijać… Nie zabijają dla przyjemności, a to właśnie robi teraz ten mały człowieczek Putin. Zwierzęta zabijają, gdy muszą się najeść. Człowiek to takie ciekawe stworzenie. Mamy sztukę i to nasz najlepszy manifest. Uważam, że należy pamiętać o wszystkim, co ludzkość stworzyła w czasie swojego istnienia, i zdać się na sztukę. Ona wspiera, inspiruje, wychowuje i powstrzymuje złe zamiary. Aby pozostać człowiekiem, trzeba słuchać ulubionej muzyki, oglądać ulubione filmy, czytać książki…

W sierpniu odbyły się również dwa ważne i ambitne festiwale. Festiwal Muzyki Dawnej we Lwowie, założony w 2003 roku, jest jedynym festiwalem w Ukrainie, który w tak szerokim zakresie i na tak profesjonalnym poziomie prezentuje muzykę dawną różnych krajów europejskich. W ciągu pięciu dni koncertowych zaprezentowano utwory ukraińskiego i europejskiego średniowiecza, renesansu i baroku. Podczas festiwalu wystąpili zarówno ważni ukraińscy artyści oraz zespoły, jak i uczestnicy zagraniczni z Polski, Niemiec i Francji. Na 28. Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Współczesnej Kontrasty koncerty odbywały się w dwóch formatach – online i offline. Festiwal ten pełni najważniejszą rolę w kontynuacji wsparcia dla muzyków, którzy pozostają w Ukrainie, aby byli na bieżąco i pielęgnowali swoje umiejętności zawodowe.

W programie Kontrastów znalazły się najbardziej różnorodne kierunki: sceniczny występ wokalny Wiktorii Witrenko poświęcony Marii Kalesnikawej i wszystkim ofiarom totalitarnych, cynicznych i brutalnych reżimów w Rosji i Białorusi, chóralny spektakl symfoniczny Jewhena Petryczenki o Donbasie jako składniku kultury ukraińskiej. Duże wydarzenie symfoniczne z prawykonaniami muzyki kompozytorów chińskich, greckich, francuskich i ukraińskich połączone było z utworami fortepianowymi studentów-kompozytorów Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. Mykoły Łysenki.

7 listopada zaprezentowano dwa znaczące programy – „monoopery” ukraińskiego Senza Sforzando Ensemble (Odessa) i światowej sławy bas-barytona Ruperta Bergmana (Austria), które zawierały premiery głównie autorstwa kompozytorek; oraz zamknięcie festiwalu: oparte na znanym utworze jubilata Jewhena Stankowycza, zamówionym przez festiwal u obiecującego lwowskiego kompozytora Ostapa Manuliaka [Остап Мануляк], oraz klasycznych XX-wiecznych arcydziełach Arnolda Schönberga i Witolda Lutosławskiego. Ostatnie kameralne wydarzenie forum pod nazwą Postlude musiało zostać przełożone z powodu masowych nalotów agresora – Rosji.

Należy podkreślić, że ukraińska scena muzyki współczesnej w ostatnich latach rozwinęła się i umocniła, a zarówno instytucje publiczne jak i prywatne prezentują wysoki poziom. Wśród instytucji prywatnych misją Kyiv Contemporary Music Days jest „dalsze wzmacnianie społeczności wokół nowej muzyki, rozwijanie jej ekosystemu zarówno w Ukrainie, jak i na arenie międzynarodowej poprzez tworzenie nowych formatów i możliwości profesjonalnej współpracy oraz realizacji artystów w Ukrainie i na całym świecie”, jak twierdzi Albert Saprykin, kompozytor, współzałożyciel KCMD. Wyrosło pokolenie profesjonalnych muzyków oddanych muzyce współczesnej. Wśród nich ważnymi postaciami są między innymi pianista Antoni Baryszewski, skrzypkowie Aleksiej Semienenko i Andrij Pawłow, kontrabasista Nazar Stec czy oboista Maksym Kołomyjec.

To właśnie oni, wraz z innymi czołowi muzykami, wykonali 24 marca w Filharmonii Lwowskiej Niezagrany koncert. Wybrany program miał planowo zostać zagrany w całym kraju w pokojowych okolicznościach, zamiast tego artyści musieli jednak opuścić swoje miasta z powodu wojny. Zebrane fundusze zostały przekazane na wsparcie najbardziej poszkodowanych przez wojnę ukraińskich muzyków akademickich. Współcześni kompozytorzy, których utwory zostały wykonane, to Walentyn Sylwestrow, Zoltan Ałmaszi, Morton Feldman i Światosław Łunow.

Aleksiej Semienenko (skrzypce) i Antoni Baryszewski (fortepian) podczas Niezagranego koncertu (streaming), Lwowska Filharmonia Narodowa, 24.03.2022, fot. Joe Raedle, Getty Images/TNS

Działalność społeczności muzycznej Platforma ⅕ rozpowszechniła się w ostatnim czasie. W 2021 roku muzycy młodego pokolenia podjęli misję, aby na nowo spojrzeć na muzykę współczesną i związane z nią wydarzenia w Ukrainie. Wśród ciekawszych związanych z tą inicjatywą, a które miały miejsce tej wiosny, był koncert Opportunity. Be. Here. Orest Smovh & Albert Saprykin. Słuchacze zostali zaproszeni na wieczór niezwykłej, spokojnej muzyki Johna Cage’a, Jukki Tiensuu i Alberta Saprykina, która powinna „zachęcić do wsłuchania się w siebie i poczucia przestrzeni tu i teraz”. Drugi koncert skrzypka Oresta Smowża [Орест Смовж] zawierał kompozycje m.in. Witalija Wyszynskiego i Maksyma Kołomyjca. Oba koncerty cechowała bardzo kameralna atmosfera, i zgromadziły one głównie prawdziwych zwolenników muzyki współczesnej.

Lwowska niezależna wytwórnia muzyczna i studio nagrań Golka Records również przyczynia się do rozwoju współczesnej sceny. Pod koniec lutego wydali płytę Constellation, na której ukraińska altowiolistka Kateryna Suprun wykonuje utwory współczesnych kompozytorów ukraińskich Zoltana Ałmasziego, Ołeksandra Lewkowicza, Walentyna Sylwestrowa, Bohdana Krywopusta i Jewhena Stankowycza. Nagranie znacząco wzbogaca repertuar na ten instrument. W maju Golka zaprezentowała otwartą rozmowę z artystami o muzyce kameralnej, projektach symfonicznych, trasach koncertowych i konsekwencjach wojny na pełną skalę.

W maju miała miejsce druga znacząca premiera, związana z wykonaniem muzyki Borysa Latoszyńskiego. Trio nazwane imieniem kompozytora w składzie: Michało Zacharow – skrzypce, Oleksij Szadrin – wiolonczela i Roman Łopatynski – fortepian, spotkało się, aby popularyzować twórczość ukraińskich kompozytorów. Borys Latoszyński był wybitnym kompozytorem, któremu udało się dokonać syntezy dziedzictwa europejskiego i narodowego. Dwa tria fortepianowe Latoszyńskiego znajdują się na płycie, która jest również dostępna na wszystkich popularnych platformach streamingowych.

Różnorodność środowiska muzycznego Lwowa wynika z długiej i szerokiej tradycji kulturalnej, w której ważną rolę odgrywają zarówno instytucje kulturalne, jak i inicjatywy oddolne. W Lwowskiej Operze Narodowej realizowane są ambitne projekty, takie jak premiera Strasznej zemsty, opery Jewhena Stankowycza, z jego własnym librettem, na podstawie powieści Nikołaja Gogola. Została ona wystawiona na początku listopada 2022 roku. Mimo że kompozytor pisał dzieło od 40 lat, a sama premiera była nieustannie przekładana od lat 2000, okazała się ona do bólu zgodna ze współczesnością. Wyjątkowa symbolika produkcji operowej ucieleśnia się tu w obrazach z czasów militarnych. Bohaterami są miłujący wolność kozacy, wokół życiorysów których obraca się odwieczna kwestia zdrady, sądu i odpłaty. Upiorne surrealistyczne obrazy łączą się z biblijnymi relikwiami i wskazują na nieuchronność zemsty na wrogach, którzy dostaną to, na co zasłużyli.

Ważnym czynnikiem, który przyczynił się do takiej trwałości zarządzania kulturą jest właściwie pandemia COVID-19. Uwydatniło to konieczność posiadania sprzętu do nadawania i szybkiej adaptacji w produkcjach. Koncerty odbywają się więc we Lwowie nieustannie między wyciem syren alarmowych. Pokazują zapotrzebowanie na codzienną muzykę, gromadząc wielu oddanych słuchaczy. Muzycy, którzy w nich uczestniczą, są głęboko przekonani, że kultura i sztuka, szczególnie w tych trudnych czasach, pokazują zdolność do przetrwania oraz odbudowy, i przyniosą nam ratunek.

Przez wiele stuleci, aż do tej pory, kultura ukraińska żyła w cieniu kultury rosyjskiej. Nie tylko Lwów pokazuje, że zależy nam na zmianie tego stanu rzeczy. Rządowe instytucje zaleciły ukraińskim artystom, aby nie włączali do swoich programów muzyki rosyjskiej. Odnosząc się do tego faktu Wołodymyr Sywohip powiedział: „Zawsze dokładaliśmy starań, aby prezentować muzykę ukraińską, ale na pierwszym miejscu stawialiśmy klasykę europejską. Teraz rozumiemy, że nawet podstawowa idea tworzenia programu wymaga zmiany”.

Chociaż ukraińscy artyści nie byli ani fizycznie, ani psychicznie represjonowani przez reżim sowiecki, to jednak przez całe poprzednie stulecia cierpieli z powodu ogólnej polityki imperialnej. Dla wielu artystów, takich jak kluczowa postać ukraińskiego modernizmu, czołowy kompozytor XX wieku, Borys Latoszyński, jedyną drogą do zrobienia kariery stały się kosmopolityczne miasta. Ukraińskie „peryferia” były zaniedbane, sprowadzone wyłącznie do sztuki „ludowej”, i patrzono na nie z góry, uważając za nieistotne dla sztuki wysokiej. Współcześni Latoszyńskiemu, tacy jak Prokofiew czy Szostakowicz, odnieśli ogromny sukces i stali się znani, a Latoszyński pozostał w ich cieniu, choć jego muzyka była również awangardowa i bardzo znacząca w tamtym czasie.

Bohdana Froliak, fot. Daniło Bedrij

Jeśli chodzi o rozpoznawalność Ukrainy na arenie kulturalnej, to nic się radykalnie nie zmieniło. Świat zna artystów rosyjskich, ale nie ukraińskich. Obecnie pojawił się impuls do zmiany podejścia oraz wspierania ukraińskiej sztuki i muzyki poprzez słuchanie i zapraszanie naszych muzyków na koncerty i projekty. Udział w wydarzeniach artystycznych w Ukrainie, zwłaszcza we Lwowie, mieście mocno związanym ze społeczeństwem europejskim, jest niezwykle ważny. Jesteśmy coraz bardziej zmęczeni ukraińską tragedią. Chcemy pokazać na arenie międzynarodowej, że nasz kraj istnieje i ma swoją unikalną historię oraz kulturę.

Wiele osób komentujących niezwykle licznie uczęszczane koncerty online pisało na czatach, że właśnie poznali ukraińskich muzyków i niektóre ukraińskie utwory. Duży procent publiczności to nie zawodowi muzycy, ale zainteresowani słuchacze, otwarci na nową muzykę, gotowi słuchać różnych eksperymentów i dzieł sztuki. Możliwość uczestniczenia w radykalnie różnych imprezach i festiwalach, umiejętnie organizowanych przez menedżerów muzycznych, świadczy o nowym rozkwicie muzyki ukraińskiej. Co więcej, większość tych koncertów ma charakter charytatywny i zbiera fundusze dla Sił Zbrojnych, więc dodatkowo sztuka staje się strażnikiem naszego życia i istnienia Ukrainy.

Wojna zakłóciła nasze życie, zmieniła rutynę, kazała nam zmodyfikować układy i plany. Ludzie codziennie opuszczają swoje domy, żegnają się z miejscami i tymi, których kochają. Codzienność została zniszczona, co spowodowało dramatyczne zmiany. Czujemy, że nie będziemy w stanie wrócić do normalnego życia, jakie prowadziliśmy wcześniej. Wojna w centrum Europy w XXI wieku jest czymś niemożliwym do wyobrażenia. Ukraińscy artyści walczą teraz u boku naszych bojowników na linii frontu, występują w ukraińskich miastach i wyjeżdżają za granicę, aby pokazać światu naszą kulturę.

 

Autorka jest muzykolożką, krytyczką muzyczną, kierowniczką międzynarodowych relacji Lwowskiej Filharmonii Narodowej i redaktorką portalu „The Claquers”

Tłumaczenie z języka angielskiego: Natalia Glinka-Hebel

Tekst powstał w lipcu 2022 i był uzupełniany w grudniu 2022 roku