Sonic archeology brush
Wygrzeb i potnij. Tropami labeli Shukai i Muscut
Zdjęcie profilowe wytwórni Muscut mówi więcej niż wszystkie wywiady i recenzje. Oto sfotografowany od tyłu mężczyzna trzyma w ręku kasetę, wygrzebaną prosto z ziemi. Ma na sobie jasną koszulę i kapelusz z szerokim rondem, niczym archeolog na terenowych wykopaliskach, a w ręku – pędzelek do oczyszczania taśmy. Muzyczny Indiana Jones działający na rubieżach fonografii. Tym razem nie chodzi jednak o kolonialną grabież, ale o odkrywanie własnego, ukraińskiego dziedzictwa.
Wedle dewizy powtarzanej przez Dmytro Nikolaienkę to dwa oblicza tej samej strategii kuratorskiej. „Muscut jest pseudoarcheologią, a Shukai praktycznym działem archeologii dźwiękowej” 1. Pierwszy label założył w 2012 roku, a drugi w 2019 – wraz z Aleksandrem Capenką i Dmitrijem Prutkinem. Oba mają znaczące nazwy: Muscut nawiązuje do typowych dla awangardy radzieckiej sylabowców (chodziłoby więc o muzykę i cięcie); Shukai to zwykły rzeczownik, ale przecież też… nazwisko basisty zespołu Can (chodziłoby więc o retromanię). Wiktoria Jakobczuk na portalu „Amnesia” cytuje Capenkę i Prutkina:
Shukai to nazwa o podwójnym znaczeniu. Po pierwsze, wszyscy jesteśmy fanami twórczości Holgera Shukaia. Po drugie, to piękne ukraińskie słowo, oznaczające kopacza. A nasza praca to tak naprawdę proces nieustannej eksploracji. (…) Nie można odwiedzić jakiejkolwiek ukraińskiej biblioteki i spędzić całego dnia na słuchaniu nagrań w hipotetycznej sekcji zatytułowanej „Muzyka filmowa drugiej połowy XX wieku”, bo ich po prostu nie ma. Spośród archiwów państwowych jedynie Centralne Państwowe Archiwum Filmowe, Fotograficzne i Fonograficzne Ukrainy im. G.S. Pszenicznego przechowuje informacje w odpowiedni sposób. Mimo wszystko niezwykle trudno znaleźć tam warte wydania nagrania – przetrwała jedynie muzyka akademicka i klasyczna, preferowana przez radziecki aparat państwowy, wywiady z kosmonautami i operatorami kombajnów itp. Shukai poszukuje jednak „innej” muzyki 2
Innej, czyli jakiej? W jednym z wywiadów Nikolaienko wymienia jej podstawowe cechy. Muzyka w Shukai powinna 1) pozostawać jeszcze niewydana; 2) powstać między 1960 a 1991 rokiem; 3) być „dziwna, niekonwencjonalna, awangardowa i związana z Ukrainą”3. Prześledzimy te trzy przykazania na przykładzie dziewięciu dotychczas wydanych płyt winylowych. Można wśród nich znaleźć co najmniej dwa motywy przewodnie: zapomniane ścieżki dźwiękowe (Vladimir Vlasov, Wołodomyr Bystriakow) i pionierki duchowego ambientu (Walentyna Gonczarowa i Svitlany Nianio). Wszystkie łączy też spójny layout, nawiązujący do japońskich obwolut z białym paskiem z kompletem informacji i kolażami zdjęć z epoki – pomaga fakt, że Prutkin i Nikolaienko to graficy.
Tłem do tych rozważań będzie 40 tytułów Muscut, które budują kolejny poziom stanowiska archeologicznego – lub może raczej duchologicznego. Trafiają tu bowiem albumy nawiązujące do muzyki elektronicznej, ambientowej i surfrockowej, z brzmieniem jakby sprzed paru dekad. Wyróżnione miejsce w katalogu zajmują projekty samego Dmytro Nikolaienki oraz zespołów Chillera czy Indirect, a także ich spin-offy w postaci solowych nagrań ich członkiń_ów (odpowiednio Ganna Bryżata i Polina Mastakewycz czy Hennadij Bojczenko). Wszystkie są dość specyficznie zmasterowane, jakby z mgiełką czarnomorskiej bryzy i ciepłem analogowego szumu, spowijających całość nostalgicznym woalem. Można się tylko domyślać obiektu tej tęsknoty: dzieciństwo, lato, morze, pokój?
Powietrze, lustro, zabawki
Shukai wystartowało albumem z muzyką Vladimira Vlasova do Handlarza powietrza (1967). Telewizyjny film Władimira Riabcewa to ekranizacja powieści kultowego autora z początku XX wieku – Aleksandra Bielajewa (zwanego „radzieckim Vernem” 4 ). To kolejna produkcja science fiction z Odeskiej Wytwórni Filmów Artystycznych po Naprzód marzeniom (1963). Zgodnie z komunistyczną logiką porwany radziecki inżynier ratuje tu świat, udaremniając kapitalistyczną intrygę amerykańskiego przedsiębiorcy. Tytułowy handlarz wysysa bowiem tlen z ziemskiej atmosfery, by go potem kompresować i oferować na rynku w postaci kapsułek. „Tragedie! Katastrofy!” – film zaczyna się okrzykami sprzedawców gazet po angielsku i rosyjsku (które album akurat kończą, bo rządzi się on swoją własną, muzyczną logiką).
Sam Vlasov w latach 60. był już uznanym kompozytorem, choć głównie muzyki akordeonowej; dopiero potem związał się z kinem i elektroniką (zespół Zodiak). W wywiadzie towarzyszącym premierze albumu 5 opowiada, że producenci Handlarza powietrza chcieli brzmień fantastycznych. Z braku laku (dysponował tylko prymitywnym, enerdowskim syntezatorem Junost) Vlasov zaproponował jazz – wzorował się na filmowej nowej fali z Polski czy Czechosłowacji. Faktycznie w The Air Seller (2019) sporo jest swingu (towarzyszącego różnym przyjęciom), uwagę zwraca też groove z kontrabasem pizzicato, brzmieniami organowymi i żywą perkusją (sceny skradania i ucieczki, Nikola Is Sneaking). W początku akcji pojawiają się też solówki trąbki i dysonujące motywy (pogoń po nadmorskich skałach, Climbing up the Hill).
W sekwencjach w laboratorium Vlasov pomysłowo wydobył z syntezatora wysokie tony, które brzmią jak elektroniczne impulsy pochodzące z maszynerii (Attention! Prepare for the Experiment). Efektem są niemal industrialne pejzaże dźwiękowe z trzaskami, zgrzytami i świstami; przy próbie kompresji tlenu pojawiają się świergotliwe pulsacje, a przy wskaźniku wzrastającej temperatury – również wznoszące szumy. W XXI wieku autor nie krył zaskoczenia, że trzech młodych ludzi chciało wydać muzykę sprzed 60 lat, a nawet podejrzewał jakiś szwindel. Tymczasem dzięki nowemu podejściu udało się wydobyć na front piosenkę Why?, która w filmie została zastąpiona inną – ku wzruszeniu Vlasova słyszącego kawałek po raz pierwszy od ponad pół wieku.
Proces wydawniczy The Air Seller stał się założycielską legendą Shukai. Jak opowiadał Capenko w rozmowie z portalem „Amnesia” 6, w archiwum wytwórni zastał prawdziwe spustoszenie. Kilka lat po śmierci głównej kustoszki puszki z taśmami porastały pleśnią, a dyski twarde walały się po podłodze. Podczas próby digitalizacji nieużywany od dawna sprzęt niszczył kliszę, więc kopacze z Shukai przewieźli materiały z Odessy do Kijowa. W licznych rozmowach twórcy labelu zdradzają zresztą misyjne zacięcie – „kto, jak nie my?”. Zwracają uwagę na podobne działania, głównie na polu architektury (1000 Doors of Odessa 7, Podilpostmodern, #savekyivmodernism). W obszarze muzyki Shukai praktycznie nie ma na Wschodzie konkurencji: Prutkin wspomina Frotee (Estonia) i Archiwum GOST (Rosja); Nikolaienko zwraca z kolei uwagę na kanał Funked Up East8.
Znamienne, że często wiekowe_i już kompozytorki_rzy podejrzliwie reagują na próby wydania archiwalnego materiału i proponują raczej aktualny – nie ma on jednak podobnej świeżości czy powabu jak ten sprzed dekad. Weźmy choćby dwie ścieżki dźwiękowe autorstwa Wołodomyra Bystriakowa do filmów animowanych: Alicja po drugiej stronie lustra (1981) i Pole walki (1986). Pierwszy 9, w reżyserii Jefriema Prużanskiego, był kultową adaptacją w telewizji późnego ZSRR; drugi to krótki metraż Michaiła Titowa, na podstawie opowiadania Stephena Kinga. W obu Bystriakow, choć doświadczony na polu animacji i telewizji, bawi się syntezatorami radośnie jak dziecko.
Temat Alicji przypomina nieco współczesną czołówkę Clannad do serialowego10 Robin Hooda, motyw Garden Creatures z kolei – późniejszy styl Małych Instrumentów. Pojawiają się stylizacje na dawne tańce z klawesynowymi ornamentami (Black Queen), ale i gitarowe nawiązania do country (Mirrored Book Reading) czy niepokojące repetycje i kontrasty (Behind the Looking-Glass). W sumie Alice through the Looking-Glass (2019) lepiej się dziś słucha niż ogląda – co może stanowić przyczynek do jakiejś duchologicznej teorii, dlaczego muzyka z lat 80. starzeje się lepiej niż film. Bystriakow wykazuje się tu humorem i inwencją, ale potrafi wykreować też efekt liryczny, jak w piosence z harfowym akompaniamentem (bez tytułu 2). Syntezatorowe symulacje instrumentów, połączone z żywą perkusją i efektami onomatopeicznymi, składają się na muzykę prawdziwie surrealistyczną.
Battlefield (2022) to odmienna estetyka, także w obrazie, stylizowanym na kryminał noir. Fabuła opowiada o zawodowym zabójcy, który dostaje zlecenie na konstruktora inteligentnych zabawek-żołnierzyków. Po wykonaniu roboty nie może się oprzeć pokusie kradzieży walizki z wynalazkami ofiary, a te w domu organizują się w prawdziwą armię i dokonują zemsty. Konflikt eskaluje aż do kieszonkowej broni atomowej (animacja ma premierę w roku katastrofy w Czarnobylu…). Bystriakow ewokuje ducha ośmiobitowej elektroniki11 z pierwszych gier komputerowych. Sporo tu też wyraźnych nawiązań do jazzu – z sowieckiej perspektywy to wciąż ucieleśnienie Zachodu (jak w The Air Seller). Siedmiocalowa płyta jest o połowę krótsza niż Alice…, ale równie różnorodna: od polirytmicznych klawiszowych etiud, przez syntezatorowe, aksamitne smyczki i pościelowy saksofon, po efekty niemal konkretne.
Po trzech albumach w tej serii twórcy Shukai, pytani o dalsze plany, odpowiadali:
Dmytro Nikolaienko: Marzę, że w jakiś sposób zdobędziemy taśmę-matkę ścieżki dźwiękowej do animacji Tajemnica trzeciej planety, ale rozumiem, że to niemożliwe, ponieważ autor (Aleksander Zacepin) na przełomie lat 80. i 90. wyrzucił taśmę do kosza i wygląda na to, że nie przez przypadek – te pogłoski potwierdza jego menedżer.
Aleksandr Capenko: Nie ma rzeczy niemożliwych. Ja sam wierzę, że jeszcze odnajdziemy archiwum KyjiwNaukFilm, marzę o muzyce z cyklu Niewidziana Ukraina.
DN: Mam nadzieję, że nasza praca pozytywnie wpłynie na wizerunek Ukrainy na Zachodzie i że kolekcjonerzy i liderzy opinii w branży muzycznej dowiedzą się o naszym fascynującym dziedzictwie. Nawiasem mówiąc, to nie tylko nasza zasługa ani wyłącznie ukraińskich wytwórni. Nasza muzyka archiwalna jest wydawana na Zachodzie przez Ihora Cymbrowskiego (Offen Music, Niemcy) czy Svitlanę Nianio (Night School, Wielka Brytania).12
I może jedno z tych marzeń się właśnie spełnia? Kiedy piszę artykuł jesienią 2025 roku, Muscut na kanał YouTube wrzuca godzinny miks nagrań z Київнаукфільм. Muzyka z lat 1965–1991 pochodzi ze stołecznej wytwórni, założonej w 1940 w celu produkcji filmów oświatowych, szybko jednak się ekspandującej na inne gatunki, także animacje. To właśnie w Kijowskim Studiu Filmów Popularno-Naukowych powstały obie kreskówki z muzyką Wołodomyrya Bystriakowa, a także setki innych tytułów. Potencjał, jaki mają podobne archiwa, można zobaczyć na przykładzie ostatniej aktywności wokół łódzkiej Wytwórni Filmów Oświatowych. W oparciu o jej dorobek powstają dokumenty found footage (Solaris mon amour Kuby Mikurdy) i płyty z Gad Records (Kraksa ze ścieżkami Krzysztofa Komedy13 ). Szukajcie, kopaczki_e!
Pionierki ze Wschodu (i jeden pionier)
Walentyna Gonczarowa i Svitlana Nianio to kolejne dwie postaci uhonorowane dwoma albumami w katalogu Shukai. O tej pierwszej pisałem już więcej na łamach „Ruchu Muzycznego”14, ale warto przypomnieć pokrótce jej meandrującą biografię. Jako młoda skrzypaczka wyjechała na studia z Kijowa do Leningradu, gdzie zapoznała się zarówno z zachodnią awangardą, jak i z radzieckim jazzem. W ostatniej dekadzie istnienia ZSRR grała m.in. z Siergiejem Kuriochinem, Swietłaną Gołybiną i Siergiejem Letowem. Po założeniu rodziny kompozytorka wyjechała do Tallina (także w Tallinie urzęduje zresztą Nikolaienko), gdzie rozwijała dalej swoją karierę i doszła do własnego, oryginalnego dźwięku.
Mój mąż, Igor Zubkow, inżynier elektryk, zbudował dla mnie pierwsze elektryczne skrzypce. Dzięki nim zyskałam możliwość, by znacząco poszerzyć środki wyrazu w moich improwizacjach. W tamtych czasach moje nowe skrzypce z magnetyczną przystawką były unikatowe. (…) Moje nagrania często robione są bez mikrofonu: specjalny kabel łączy bezpośrednio skrzypce z magnetyczną przystawką z wejściem do magnetofonu. Potem Igor zrobił dla mnie jeszcze jedne elektryczne skrzypce, tym razem z przystawką piezo. Oba instrumenty pełnią inne funkcje. Ponadto, wykorzystując doświadczenie z przystawkami piezo, Igorowi udało się zamplifikować wiele domowych obiektów: parapety, ołówki, metalowe patelnie i kociołki, szklane wazy, stół, a nawet szuflady kredensu. I jeszcze jedno istotne urządzenie używane podczas tych sesji nagrywania: radziecki Lel RC Digital Reverb z pętlą opóźnienia sięgającą trzech sekund.15

Choć Gonczarowa pojawiała się już w repertuarze niektórych wytwórni (Leo)16, kuratorom z Shukai udało się dotrzeć do jej szerzej nieznanych domowych nagrań. Recordings 1987–1991 Vol. 1 (2020) zawiera utwory solowe, w których skrzypce wzmocnione są delayem i elektroniką, a ważnym kontekstem okazuje się duchowość Wschodu. Kompozytorka zetknęła się z buddyzmem, odwiedzając kiedyś buriacką świątynię; uczestniczyła też w licznych kursach ezoteryki i astrologii. Niektóre z nagrań przenika duch inkantacji (Insight i Maitreya z brzmieniami mis oraz wokalami), istotne wydają się również odwołania do natury (Symphony of Wind, Garden of Zen). Najbardziej rozbudowanym utworem z pierwszej płyty Gonczarowej są Metamorphoses – niemal 20-minutowa kompozycja o wyraźnej formie łukowej. Pojawiają się tu dźwięki konkretne (kobieca wokaliza, skrzypcowe pizzicata), ale też różnego rodzaju symbole (pasterskie dzwonki).
Recordings 1987–1991 Vol. 2 (2021) został poświęcony duetom Walentyny Gonczarowej, nagranym w Tallinie, Rydze, Helsinkach i Moskwie z Aleksanderem Aksenowem, Siergiejem Letowem i Pekką Airaksinenem. Reincarnation II z Aksenowem to krążące po alikwotach i powracające falami frazy e-skrzypiec i saksofonu, przypominające poprzedni jej album w Shukai. Kolejne trzy sesje Untitled z Letowem są gwałtowniejsze, czasem nawet brudne w brzmieniu (za wyjątkiem pierwszej, z niskimi i długimi dźwiękami saksofonu). Najbardziej zaskakują wyniki współpracy Airaksinena z Gonczarową17, gdzie wchodzą w obszar jazz-rocka i psychodelii, włączając do narracji zarówno basowe riffy, jak i potępieńcze chóry.
Zanim przejdziemy do Svitlany Nianio, mała dygresja na temat jej współpracownika (Forest Collection) Oleksandra Jurczenki, zmarłego po długiej chorobie w 2020 roku. Shukai wydało jego Recordings Vol 1: 1991–2001 (2023), które okazują się mieć sporo wspólnego z twórczością Gonczarowej. Jurczenko również nagrywał w domu i przerabiał znajome instrumenty, jak np. gitarę w rodzaj cytry z przetwornikami. To na niej w połowie lat 90. nagrał drone’ową, dudniącą i niemal półgodzinną Count to 100. Symphony #1, pełną przestrojeń i pogłosów. Niezwykła muzyka na trudne czasy transformacji i chaosu18. Pozostałe ścieżki na płycie zdradzają nietypowe połączenie środkowoazjatyckich inspiracji (improwizowana forma makamu) z nowojorską minimal music, spowite jednak we wschodnioeuropejskiej mgle – jak Merta Zara #3 czy Playback #1.
Wokalistka Svitlana Nianio z tej perspektywy okazuje się węzłową postacią ukraińskiej muzyki. Zyskała rozpoznawalność w bandach Puchnasti, Blemish czy Susikhvazibida i na scenie niemieckiej, grała też na Unsoundzie. W katalogu Shukai można znaleźć dwa albumy z jej udziałem: solowe Transilvania Smile (2023) oraz Recordings 1990–1993 z zespołem Cukor Bila Smert (2024). Pierwszy to zapis muzyki do spektaklu grupy choreograficznej Pentamonia z 1994 roku, nagrany przez Michaela Springera w Kolonii, ale potem niewydany. Nianio ujmuje tu lekkością motywów granych na harmonium i fortepianie, bezpretensjonalnym śpiewem i spójną, a zarazem sugestywną estetyką oniryzmu. Ma to wiele wspólnego z Alicją… w wydaniu Bystriakowa, ale i… z Amelią Yanna Tiersena z 1997 roku (ach, gdybyż Transilvania Smile był wydany od razu!). Jak artystka sama mówiła: „osobiście wyobrażałam sobie mglisty krajobraz, niesamowite morskie kwiaty, podwodne ogrody… Coś ze świata snów lub opowieści o fantastycznych stworzeniach”.

Cukier Biała Śmierć został utworzony w końcu lat 80. przez studentki_ów kijowskiego konserwatorium: Aleksandra Kochanowskiego, Tamilę Mazur, Svitlanę Nianio i Eugene’a Tarana. Zespół nagrał domowo kilka roślinnie zatytułowanych albumów (rododendrony, lilie, amarylisy), ale uchodzą one za zaginione. Przede wszystkim sporo improwizowali i dyskutowali, poszukując własnego brzmienia, które przez Oleksija Dechtiara zostanie potem nazwane „cukrowym kalipso” (co słychać zwłaszcza w Six Koral Devils). Album Shukai zbiera materiał z rozproszonych kaset z początku lat 90.; część z nich powstała zresztą z inspiracji Włodzimierza Nakoniecznego z KOKA Records19
, a sama Nianio wpłynęła potem na zespół Księżyc. We wszystkich piosenkach kluczową rolę odgrywa jej wokal, czasem orientalizujący i marzycielski (The Great Hen-Yuan River), czasem rozmyty w pogłosie (The Waltz Windows on the Floor). Gitara Tarana wprowadza nierzadko intrygujące harmoniczne rozwiązania (suita Argolida), ale też wyraziste riffy (All Secrets of a Poem). Odsłuch warto podzielić na parę części, bo cały album to aż 31 ścieżek i blisko półtorej godziny muzyki – można się trochę przesłodzić.
Dalekim echem działalności Nianio i Tarana zdaje mi się współcześnie działający girlsband Chillera z Odessy, na stałe zakontraktowany przez Muscut. Opis ich pierwszego singla SCHAX (2017)20 znakomicie chwyta esencję tej muzyki: „trzy młode wiedźmy zmieszały owoce surf rocka, dubowe rytmy dojrzewające w południowej glebie i zieleń funkowych ornamentów. Brzmi to soczyście, naturalnie, relaksująco i, co najważniejsze, świeżo”. Wspomniane czarownice to basistka Ganna Bryżata, perkusistka Anastazija Marykuca i gitarzystka Polina Mackewycz. Na Pro Fun (2019) najwięcej słuchać funku21, a cudowne wah-wah przenosi nas na jakieś słoneczne wyspy (niekoniecznie czarnomorskie). Podczas niemal godzinnego nastrojowego koncertu Live in Odessa (2021) do trzech młodych wiedźm dołącza też bardzo aktywny pies, znajdujący się wśród publiczności.
Równie, a może nawet i bardziej interesujące są solowe projekty członkiń Chillery. Polina Mackewycz jako Mlin Platz22 na albumie Sunlimit (2019) eksperymentuje z elektroniką, basowymi i dubowymi brzmieniami. Nie boi się przesterów (Toyota) ani rytmów reggae (Noori Pussy), co w połączeniu z lekką gitarą składa się na świetlisty nastrój całości. O wiele mroczniejsze jest Eye of Delirious (2023) nagrane przez basistkę Ganny Bryżatej jako Bryozone już po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Zgodnie z tytułem drugiego utworu (Sub Nautica) to swego rodzaju podwodny rejs między przemykającymi obok Glowing Sirens, w głąb Ambiency Morza Czarnego. Imponujące jest, jak w tych dwóch kawałkach rytmy płynnie wyłaniają się i zatapiają w szumach i jak Bryozone zręcznie balansuje pomiędzy pulsami i basami (zejście w odmęty Eye of Delirious). Bardzo jestem ciekaw jej kolejnego albumu.
Zamglone morze, zadymione ambienty
W jednym z wywiadów członkinie Chillery powiedziały o ewentualnej przeprowadzce z Odessy do Kijowa: „Wspaniale jest tam pojechać na chwilę, poczuć wszystkie te aktywności, ale to wysysa też energię. Aby tam mieszkać, trzeba być bardziej zorganizowanym. My nadal nie jesteśmy w stanie uporządkować swojego chaosu”. Piękna pochwała lokalności! Czy faktycznie aż tak bardzo słychać Odessę w ich projektach solowych i grupowym? Producenckie opisy Muscut i liczne recenzje podążają tym czarnomorskim tropem, ale nabiera on wyrazistości raczej na innych albumach. Weźmy choćby muzykę Giennadija Bojczenki: w duecie z Nikolaienką (Ode to the Sea, 2016) czy solo (Sea Songs, 2024). Pierwsza płyta23 za punkt wyjścia bierze estetykę francuskich (Assez d’eau!) i sowieckich (Calming Waves) bibliotek muzycznych. Nabierają one blasku w przestrzennym pogłosie czy wręcz surfrockowej aranżacji (Miracle, z udziałem Bryozone). Cztery „morskie piosenki” Bojczenki24 również niosą ze sobą beztroskę lata, dzięki a to soczystym barwom (Entracte), a to energetycznemu rytmowi (Grand Opening).
Jednak prawdziwą czarnomorską głębię pokazuje dopiero drugi muscutowy winyl Pawła Miliakowa Odessia (2020), jakże inny od wcześniejszego, klaustrofobicznego Neumond (2016). Dwa dziesięciominutowe utwory obramowują krótsze i bardziej energetyczne kawałki (Wave Dance z zapętlonym beatem). Pierwsza część tej czteroczęściowej elektronicznej symfonii to Odessian Dub, która bierze szeroki rozmach od hipnotycznej linii basowej po krystaliczne dźwięki sopranów. Finał to z kolei ambientowe wyciszenie w Odessian Night Sea – intrygujące domknięcie formy. Można to potraktować jako punkt wyjścia do rejsu aż na wschodnie wybrzeże Morza Czarnego, czyli do Gruzji, gdzie Rezo Glonti nagrał swoje Subtropics (2023). Typowe dla Muscut ciepłe, analogowe, zaszumione i zamglone brzmienie25, jakby duchologiczne spojrzenie w przeszłość.
Na antypodach wszystkich tych rozmytych morskich pejzaży sytuuje się stepowy album Kobzareva Duma (2020) – fragment koncertu Shapoval Sextet z jazzowego festiwalu w Doniecku w roku 1976. Pierwszy utwór (Zbieraj się kozaku, będzie wyprawa) zaczyna się od recytacji, potem frenetyczna fanfara całego zespołu otwiera drogę do motywów trąbki i saksofonu, którym towarzyszy rytmiczna sekcja fusion w duchu Walther Report. Drugi kawałek (Matka Sicz) to ogniwo liryczne, z wolniejszym tempem, miotełkami w perkusji i trylami dętych. Ostatnia zachowana część (Powrót) do dziś porywa psychodeliczno-freejazzowym początkiem, któremu barwę nadaje metaliczna perkusja (Oleksandr Gurow), a który skowytem saksofonu lidera przechodzi do właściwego tematu, z poruszającym solem trąbki (Oleg Anapolski) w połowie.
Sam Oleksandr Szapowal, mimo ukończenia szkoły górniczej i pracy na stanowisku inżyniera, był jednocześnie czołową postacią jazzowej sceny Dniepru, a znany jest dziś głównie z folkowo-funkowego zespołu Wodograj26. To jednak Duma Kobziarza, inspirowana twórczością Tarasa Szewczenki (Kobziarz, 1840), była prawdziwym przełomem, być może pierwszym połączeniem free jazzu z ukraińską poezją – i to tą emancypującą się wobec dominującego wówczas języka rosyjskiego. Tym bardziej dziwi, że nagranie zaginęło na ponad cztery dekady, a ekipa Shukai dosłownie odkopała je w jednym z telewizyjnych studiów. Po niespełna pół godzinie można się tylko domyślać, jak mógł wyglądać cały koncert…
Skoro Shukai to archeologia ukraińskiego dźwięku, a Muscut jest pseudoarcheologią, to co tu właściwie jest odkrywane spod ziemi, jak widać na zdjęciu profilowym? Sądząc po solowych projektach szefa obu wytwórni, mogłaby to być alternatywna historia ukraińskiej awangardy muzycznej – coś na wzór Aisteach, fikcyjnego archiwum irlandzkiego zaprojektowanego przez Jennifer Walshe27. Nikolaienko wydał u siebie cztery albumy: The Sound of Pseudo-science (2015), Nostalgia Por Mesozóica (2022), Meta (2023) i Love-Fidelity or Hiss Goodbye (2025). Na ostatnim użył sampli zebranych od znajomych – Ganny Bryżatej, Memotone i Mykoły Lebiedia – dedykując płytę wszystkim współtworzącym Muscut przez ostatnie 13 lat. Oddajmy głos samemu Nikolaience, który opisuje swoje pierwsze dwa projekty takimi słowami:
[The Sound of Pseudo-science to – przyp. JT] Zabawne i intrygujące archiwum dźwięków inspirowanych twórczością pionierów i eksperymentatorów muzyki elektronicznej. Album stanowi hołd dla złotej ery wczesnej elektroniki, pełniąc rolę requiem i rozważając wątek nostalgii poprzez ciepłe, analogowe brzmienia rodem z ery kosmicznej. Dla artysty to dziwny i ironiczny dokument dźwiękowy, który ma pokazać, że muzyka elektroniczna może dziś przybierać również inne formy.
(…)
Nostalgia Por Mesozóica to eksploracja „eksperymentalnej egzotyki” złożonej z zsyntezowanych elementów tropikalnych – sztucznego krajobrazu odizolowanego za szklaną ramą. Przypominając techniki nagraniowe i brzmienia powszechne w latach 60. i 70., album ten mógłby być ścieżką dźwiękową do wystawy poświęconej erze mezozoicznej w twoim ulubionym muzeum historii naturalnej.
W innym wywiadzie Nikolaienko wyznaje, że właśnie modernizm lat 60. uważa za złoty wiek w historii muzyki, która potem rozwijała się „za szybko i nie wykorzystała swoich możliwości”. Stąd motywacja do twórczości własnej i założenia labeli Shukai czy Muscat: naprawa błędów przeszłości, rozwój porzuconych idei. Ale to też popularyzacja ukraińskich dokonań, bo w innych okolicznościach przyrody i polityki w takim KijiwNaukFilm mogłoby przecież działać jakieś Groupe de Recherche Musicales, BBC Radiophonic Workshop czy Studio Eksperymentalne Polskiego Radia. Saksofon Shapovala mógłby rywalizować z Aylerem, a kompakt Transilvania Smile ze ścieżką z Amelii… The Sound of Pseudo-science to właśnie taka znaleziona w archiwach puszka z dziwnymi dźwiękami z kosmicznej ery, z królestwa filtrowanych szumów, syntezy sinusów i modulacji każdego typu. Utwory takie jak Solo for A czy Gusev Effect mogłyby spokojnie znaleźć się na ścieżce dźwiękowej jakiegoś filmu SF z odeskiego studia (ech, gdybyśmy wtedy mieli sprzęt!).
Kolejne albumy to jeszcze inne rekonstrukcje. Nostalgia Por Mesozóica odsłania swój cel już w tytule pierwszego utworu: Muzak for Mesozoic Showreel. To faktycznie próba stworzenia taniego tła dźwiękowego do zapuszczonego muzeum przyrodniczego. Klisza goni tu kliszę: zawołania ptaków i plemienna perkusja (The Ancient Musical Complex of Mammoth Bones), marimbowe pasaże zza szumu liści (Yalta). Całość stylizowana jest na nagrania terenowe sprzed tysięcy lat, odkopane z jakiejś zabrudzonej kasety. Meta to z kolei wyprawa w świat muzyki konkretnej, ale opartej na ograniczeniu obiektów dźwiękowych: tytuł to pierwsze sylaby słów metalofony i taśmy. To najbardziej ambientowe i konceptualne dzieło Nikolaienki, którym próbuje dorównać ambicjom awangardzistów sprzed pół wieku, takich jak Bernard Parmegiani czy Pierre Henry.
Wreszcie najnowszy album Love-Fidelity or Hiss Goodbye jest działaniem autotematycznym, bo opiera się na samplach z prowadzonej przez siebie wytwórni. Brzmi jak muzyczne pożegnanie (Hiss Goodbye), prawda? Nawet jeśli, to z porządnymi wielowarstwowymi loopami i typowym muscutowym ciepłym brzmieniem (Belated Processions). Faktycznie, wedle ogłoszenia z marca 2025 roku28, Muscut przechodzi w „tryb archiwalny”, kontynuując sprzedaż poprzednich albumów, ale wstrzymując się z przygotowywaniem nowych. Czy będzie musiało minąć kolejne pół wieku i pojawić się nowe pokolenie kopaczek_y, żeby odnaleźć zaginione kartony z taśmami w ich archiwum? Odpowiedź mogą podsunąć tytuły dwóch ostatnich utworów z kasety Nikolaienki: How to Get to the Library? i Sorry for (Tape) Delay.
Por. Kasia Jaroch, Praktyka duchologiczna, „Dwutygodnik”, nr 298, 2021, www.dwutygodnik.com/artykul/9287-praktyka-duchologiczna.html, dostęp tu i dalej 10.04.2026. ↩
Wiktoria Jakobczuk, Kak lejbel Shukai otkopal saundtrek k ukrainskoj fanstastikie 60-ch, „Amnesia”, 29.03.2019, amnesia.in.ua/vlasov-shukai, tu i dalej tłum. własne wspomagane. ↩
Nastja Kalita, Katerina Jakowlenko, „Muzika, jaka nikoli nie isnuwała dla słuhacza”: pro arhiwnyj lejbl „Szukaj”, „Support Your Art”, 13.03.2020, supportyourart.com/conversations/shukai/ ↩
Por. Aleksander Bielajew, „Encyklopedia Fantastyki”, 28.06.2016, www.encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Aleksander_Bielajew ↩
SHUKAI – Victor Vlasov Interview, Dmitro Prutkin, 5.04.2019, www.youtube.com/watch?v=aoYSKH9sXHE. ↩
W. Jakobczuk, Kak lejbel Shukai…, dz. cyt. ↩
Doors of Odesa: Restoration and reproduction of antique doors & windows, 1000doors.org/en. ↩
Funked Up East, www.youtube.com/@mishapanfilov ↩
Alisa w stranie czudies. Wsje sierii. Multfilm po motiwam skazki Ljuisa Kerrolla (1981), Sowjetskij Jumor, 14.04.2025, www.youtube.com/watch?v=bFORD1QSQMk. ↩
Clannad – Legend (Robin of Sherwood Soundtrack), Stribogh, 23.08.2014, www.youtube.com/watch?v=rtu8o6yc5jA. ↩
Volodymyr Bystriakov – Battlefield (FULL EP, electronic / soundtrack, Ukraine, USSR, 1986), Funked Up East, 4.06.2021, www.youtube.com/watch?v=47ywsxF0EL0. ↩
Kalita, K. Jakowlenko, „Muzika, jaka nikoli…, dz. cyt. ↩
Krzysztof Komeda, Kraksa, Bandcamp, gadrecords.bandcamp.com/album/kraksa. ↩
Jan Topolski, Światy równoległe (8) Walentyna Gonczarowa (#1953), „Ruch Muzyczny”, #11/2021, 8.06.2021, ruchmuzyczny.pl/article/1142-swiaty-rownolegle-8-walentyna-gonczarowa-. ↩
Lucia Udvardyova, The sonic explorations of Valentina Goncharova, „Unearthing the Music”, unearthingthemusic.eu/posts/the-sonic-explorations-of-valentina-goncharova. ↩
Valentina Goncharova – Ocean (FULL ALBUM, ambient / experimental, Estonia, USSR, 1989-2022), Funked Up East, 13.05.2022, www.youtube.com/watch?v=2AkpbfkeU_o. ↩
Valentina Goncharova – Recordings 1987-1991 Vol.2 (FULL ALBUM, experimental, Estonia/ Ukraine, USSR), Funked Up East, 11.12.2021, www.youtube.com/watch?v=FBFL6CQZF_o&list=RDFBFL6CQZF_o&start_radio=1. ↩
Count to 100. Symphony #1 (edit 2001), Oleksandr Yurchenko – temat, 1.06.2023, www.youtube.com/watch?v=migAEX4GbNg. ↩
Patryk Zakrzewski, Włodzimierz Nakonieczny: Mieliśmy bzika na punkcie ukraińskiej muzyki [WYWIAD], „Culture.pl”, 11.08.2022, culture.pl/pl/artykul/wlodzimierz-nakonieczny-mielismy-bzika-na-punkcie-ukrainskiej-muzyki-wywiad. ↩
Chillera – SCHAX (7″ vinyl), Muscut, muscut.org/releases/m8. ↩
Chillera – Pro Fun (10″, 2019) Excerpts, Muscut, Soundcloud, 24.08.2019, soundcloud.com/muscut/chillera-pro-fun-10-2019-excerpts?in=wawotsch%2Fsets%2Fdie-neue. ↩
Mlin Patz – Sunlimit (12″, 2019) Excerpts, Muscut, Soundcloud, 6.09.2019, soundcloud.com/muscut/mlin-patz-sunlimit-12-2019?in=3jltv2yg6uae/sets/two-2. ↩
Ode To The Sea by Indirect & Nikolaienko (12″, Nov 2016), Muscut, Soundcloud, 25.11.2016, soundcloud.com/muscut/sets/ode-to-the-sea-by-indirect. ↩
Hennadii Boichenko – Sea Songs, Discogs, www.discogs.com/release/31005463-Hennadii-Boichenko-Sea-Songs?srsltid=AfmBOor9DTLIEHaiLQHUaHyNbAR7QFmG7fYYrwdnBSRO7KzoobkEXm2Y. ↩
Rezo Glonti – Subtropics (Full Album), Tape Counter, 3.03.2023, www.youtube.com/watch?v=rPnba0S1Yvo. ↩
Wodograj S62-14083-4. chud. ruk. Aleksandr Szapował, Marvibor, 6.06.2019, www.youtube.com/watch?v=lo28mpsgXHs. ↩
Por. Antoni Michnik, Aisteach – awangarda potencjalna, „Konteksty”, t. 349, nr 2, 2025, s. 75–86, bibliotekanauki.pl/articles/63513125. ↩
Muscut, Bandcamp, 6.03.2025, muscut.bandcamp.com/community?sid=1746043&st=sm. ↩
