Social Mood Seismograf

Muzyka boleśnie współczesna. Komponowanie w czasie wojny

Drony na niebie, huk rakiet słyszany z oddali. Czas odmierzany rytmem kolejnych alarmów. Schron przeciwlotniczy, który stał się drugim domem. Ciemność. Czasem ta panująca wokół, częściej w środku. I lęk – o siebie, o bliskich. O przyszłość.

Jaka muzyka powstaje w kraju ogarniętym wojną? W czasie, kiedy sytuacja wymaga błyskawicznego przewartościowania wszystkich swoich dotychczasowych priorytetów? Czy w tych warunkach można jakkolwiek tworzyć? Czy definicja muzyki nie ulega przypadkiem radykalnemu przeobrażeniu? Czy patrząc na to wszystko z bezpiecznej odległości, bez doświadczenia życia w ciągłym strachu, można wojenną twórczość świadomie odbierać i w pełni zrozumieć?

„Doceniam sposób, w jaki przeżywamy tę wojnę jako kultura, jako twórcy” 1

Wobec tych wszystkich wątpliwości zdecydowałam się zbadać wojenną twórczość poprzez rozmowy z ukraińskimi kompozytorami_rkami. Spośród wielu interesujących nazwisk wybrałam cztery osoby z ukraińskiej sceny muzyki współczesnej. Ich dzieła związane z wojną funkcjonują głównie w przestrzeni internetowej – wraz z całym typowym dla niej kontekstem intermedialnym. Balansują także na granicy gatunków, będąc przykładem psychologicznej reakcji ludzkiego umysłu na wojnę, zarówno u autora_rki, jak i u publiczności. 

Valeria Vynohradova

Na początek pytam jednak o coś innego: Czy można teraz tworzyć muzykę zupełnie od wojny odseparowaną? Część z nich stwierdza, że prawdopodobnie tak, ale czuję, że nie mówią wtedy o sobie. Tą odpowiedzią chcą zaznaczyć, że w muzyce absolutnej nie ma według nich nic złego, sami jednak nie potrafią (lub też nie chcą) odciąć się od wojny w swojej twórczości. „Być może nie mam na to wystarczająco siły” 2 – mówi Valeria Vynohradova, urodzona w 1998 roku kompozytorka i performerka. 

Te słowa mocno mnie uderzają. Z obecnej polskiej perspektywy przecież samo życie w cieniu frontu, nie mówiąc o jakiejkolwiek aktywności artystycznej, jest aktem niezwykłej odwagi, czego Vynohradova zdaje się nie dostrzegać. Dopytuję, jak jest z recepcją sztuki. Czy ukraińska publiczność nie potrzebuje teraz tym bardziej muzyki odbiegającej od skojarzeń z wojenną rzeczywistością? Valeria odpowiada krótko: „Jako słuchaczka powiedziałabym, że tak, oczywiście. Ale jako kompozytorka – nie potrafię nie pisać o wojnie. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że ona sama przeze mnie przemawia”3.

Zdecydowanie radykalniej do mojego pierwszego pytania podchodzą kompozytorzy Ihor Zavhorodnii i Georgy Potopalsky (znany również jako Ujif_notfound). Pierwszy z nich boleśnie je weryfikuje – owszem, można próbować budować swego rodzaju „mentalny schron” przed brutalną codziennością. Ostatecznie jednak nawet dzieło najmocniej usiłujące odciąć się od tematu wojny będzie nią przesiąknięte do szpiku kości: 

Przekonałem się o tym, niestety, podczas pracy nad moimi Kołysankami. Chciałem stworzyć coś baśniowego, na wpół realnego w kontrze do dzisiejszej rzeczywistości. To się jednak nie udało – nazwałem je więc „łatwopalnymi” i przestałem się opierać temu wszechobecnemu „nasyceniu wojną”, nawet w muzycznej „półrealności”4

Georgy z kolei zwraca uwagę na to, że paradoksalnie to właśnie sztuce najciężej jest zdystansować się od traumy: „Wojna nieuchronnie przenika każdy aspekt życia i odciska bezpośrednie piętno na psychice i emocjach człowieka. Jako artysta czy muzyk jesteś szczególnie wrażliwy na te stany, więc ich wpływ jest nie tylko nieunikniony, ale też dojmujący”5. Zaznacza, że sam w swojej twórczości unika dosłownych nawiązań do rosyjskiej agresji. Woli pozostawić przestrzeń na interpretację. 

Georgy Potopalsky

W tym celu – zamiast samą muzyką – posługuje się różnymi środkami: wykorzystuje okładki albumów, wymowne tytuły poszczególnych ścieżek, warstwę wideo czy autorskie noty, które dołącza do wydawanych płyt. Część z tych elementów znajdujemy w utworze ZOV_A \ Oleh Lysheha Song 551, który jest fragmentem większej kompozycji Potopalsky’ego we współpracy z Allą Zagaykevych. Przytłaczająca i niemalże klaustrofobiczna warstwa wizualna wykorzystuje technikę found footage i utrzymana jest w rozedrganej estetyce glitchu. Składa się na nią wideo znalezione przez kompozytora przypadkiem na platformie YouTube, przedstawiające archiwalne nagrania wykonane w ukraińskim mieście podczas ostatnich lat upadającego systemu komunistycznego: 

Zafascynowało mnie to sztuczne poczucie optymizmu: ulice udekorowane czerwonymi flagami i naiwna, niemal absurdalna komunistyczna propaganda, a wszystko to dziejące się w przeddzień nieuchronnego upadku systemu. I jako swoista kulminacja: ludzie niosący kwiaty pod pomnik tyrana, Lenina.6

Warstwa muzyczna to opracowanie utworu Ołeha Łyszehy – poety, który przez dekady tworzył na marginesie ukraińskiej kultury, ponieważ miał zakaz publikacji w oficjalnym obiegu ZSRR. Wraz z tekstem brzmi elektronika i przetwarzane dźwięki skrzypiec (Andrii Pavlov), które cały czas grają to samo – glissando w zakresie sekundy małej. 

Buduje to pewną transowość, którą wzmacnia warstwa elektroniczna i niewyraźna, przetworzona prezentacja tekstu. Mniej więcej w połowie utworu zanika głos mówiony, a pod koniec to samo dzieje się ze skrzypcami – wycofują się, żeby dać przestrzeń rosnącej w brzmienie elektronice, podczas gdy na ekranie powoli wyłania się ogromny pomnik lenina. Gdy tylko udaje nam się zobaczyć jego twarz zniekształconą przez charakter nagrania, muzyka milknie, a zaraz po niej znika wideo.

W takim razie według jakich wzorców przebiega proces twórczy w tej traumatycznej rzeczywistości? Wyróżniłabym dwa sposoby odnoszenia się do wojny w kompozycjach – bezpośredni i pośredni.

Istnieje wiele utworów wprost nawiązujących do rosyjskiej agresji na Ukrainę, chociażby poprzez tytuł, jak np. Bucha. Lacrimosa (2022) Victorii Polevej dedykowana ofiarom masakry w podkijowskiej wsi. Podobną strategię obrał Zoltan Almashi w patriotycznej kompozycji III Symfonia „Victorious” (2023), napisanej na zamówienie Lwowskiej Sali Organowej. Inni autorzy_rki wykorzystują symboliczne instrumenty, jak Roman Hryhoriv, który na albumie Irrenaissance (PORTO FRANKO, 2024) skomponowanym we współpracy z artystką dźwiękową Oleną Shykiną, gra na korpusie pocisku Uragan MLRS.

Jednak mówiąc o muzyce korespondującej z wojną, nie mam na myśli (ani ja, ani osoby, z którymi rozmawiam) tylko tej, która robi to w sposób bezpośredni. Muzyka niedosłownie, lecz nierozerwalnie związana z konfliktem to również kompozycje powstałe wbrew ograniczeniom inwazji, w mieszkaniach przerobionych na prowizoryczne studia. To twórczość, której harmonogram prób wyznaczały alarmy przeciwlotnicze. To dzieła z pozoru o czymś błahym, ale w rzeczywistości niosące za sobą dramatyczną historię z życia twórcy_czyni. To również albumy wydawane w wytwórniach, które zyski przekazują na obronę terytorialną i fundacje humanitarne (jak I Shall Sing Until My Land Is Free).

To utwory chłodne, wstrząsające, ciężkie i duszne w odbiorze, nawet jeśli autorzy_rki nie mieli takich intencji w trakcie ich tworzenia. Podczas naszej rozmowy Vynohradova w pewnym momencie sama zauważa, że nawet jej bliscy zaczęli zwracać uwagę na pewną nerwowość i mrok, które pojawiły się w jej kompozycjach po 24 lutego 2022 roku. Wcześniej ich tam nie było, na pewno nie w takim natężeniu.

„Przeszywający krzyk, który towarzyszy uderzeniu”7

Pytając o miejsce muzyki ukraińskiej lat 2022–2026 na kartach historii, często słyszałam, że próba wyodrębnienia jakichkolwiek kategorii w tamtejszej sztuce wymaga wytyczenia wyraźnej granicy. To właśnie linia oddzielająca twórczość sprzed pełnoskalowej inwazji od tej powstałej po jej wybuchu. Svyatoslav Lunyov na moje rozważania odnośnie tego, czy intermedialną twórczość silnie związaną z wojną można odbierać jako nowy nurt w muzyce, odpowiada zwięźle: „Nie wiem, czy można to uznać za nową kategorię. Myślę, że przede wszystkim przypomina to przeszywający krzyk, który towarzyszy uderzeniu”8.

Widok z okna Svyatoslava Lunyova

Rozróżnienie muzyki powstałej przed i po 24 lutego 2022 rzeczywiście wydaje się trafne i kluczowe. W pierwszych dniach, tygodniach i miesiącach wojny mogliśmy zaobserwować lawinę nowych dzieł, często eksperymentalnych i odbiegających od standardowych praktyk kompozytorskich ich autorów_ek. Tak było też w przypadku Lunyova, który na początku maja 2022 na swoim kanale w serwisie YouTube opublikował film zatytułowany RUSSIAN SPRING (o którym więcej dalej). Celowo wzbraniam się tutaj przed użyciem słowa utwór, ponieważ kompozytor nie uwzględnił go we własnym katalogu twórczości. Na moje pytanie o przyczynę tego pominięcia Svyatoslav odpowiada: „Pisarze nie zawierają zazwyczaj w swoim spisie dzieł postów z mediów społecznościowych, nekrologów czy epitafiów. Dlaczego ja miałbym robić inaczej?”9

Svyatoslav Lunyov

Lunyov skomponował jeszcze jeden wyjątkowo eksperymentalny kawałek – POST (2022). To już według kompozytora inny utwór, bo zamieszcza go w swoim spisie dzieł. Ta ponad 20-minutowa kompozycja jest tak intensywna, że osobiście mam kłopot z wysłuchaniem jej od początku do końca. W pełni elektroniczna, rozwija się i trzyma w napięciu przez pierwsze parę minut, a wraz z rozrastaniem się warstwy muzycznej, na czarnym dotychczas ekranie wyłaniają się ludzkie czaszki na tle płomieni. Lunyov celowo wykorzystuje w brzmieniach glitch i buduje gęste chmury dźwiękowe, które nie pozwalają słuchaczowi_ce na ani chwilę oddechu. Pod koniec czaszki giną za czymś na kształt powiewającego na ekranie materiału w różnych barwach, który w ostatnich sekundach przyjmuje kolory ukraińskiej flagi i niespodziewanie, wraz z muzyką, znika. Znika po to, żeby oślepić osobę odbierającą utwór białym światłem, zaskoczyć ją, fizycznie dotknąć.

Na notę kompozytorską załączoną w opisie składa się zwrot obwiniam w 28 językach. Intensywność tego dzieła, jego kontekstowość i bezkompromisowość nasuwają różne interpretacje i odczucia, jednak wszystkie krążą wokół głębokiego niepokoju i fizycznego poczucia popłochu. To utwór, który jest czymś na kształt ambientu, a jednocześnie jego zupełnym przeciwieństwem – jak gdyby kompozytor sadzał nas w ciemnym pomieszczeniu i kazał patrzeć na to wszystko, za co obwinia.

Valeria Vynohradova w natychmiastowej reakcji na pełnoskalową inwazję skomponowała U-BALANCE/VESNA (2022) – utwór elektroniczny z bogatą warstwą wizualną i autorskim opisem części. Kompozytorka w rozmowie dziwi się, dlaczego akurat na to dzieło zwróciłam uwagę: „Bardzo je lubię, ale to chyba najbardziej instynktowne, mechaniczne z moich dzieł. Było napisane w odruchu, bez udziału rozumu, jako wyraz histerycznego krzyku. To kompozycja żywa do bólu, bo pisana w stanie totalnego załamania”10. Słyszę to wszystko w zaledwie czterominutowej, ale niezwykle intensywnej kompozycji – to m.in. dlatego skupiłam się właśnie na niej. Kiedy wojna się rozpoczęła, Vynohradova przebywała we Włoszech, w ramach programu wymiany studenckiej Erasmus+. Mówi, że napisała utwór od zera w niecały tydzień, a z tego okresu nie pamięta zbyt wiele, oprócz poczucia totalnego załamania, okropnej niemocy i gorączki, która ogarnęła jej organizm. „Wszyscy wiedzieli, że tylko czekam na okazję, żeby wrócić do domu”11

„Niektóre dzieła piszę tylko dla siebie, żeby nosić je ze sobą jak talizman”12

Rola sztuki, w tym muzyki, uległa drastycznej przemianie, również dla samych twórców_czyń. Bo jak skupiać się na czymś z pozoru tak błahym, jak znajdować na to czas, kiedy rzeczywistość wymaga zupełnie innych umiejętności? Każdy chce jakoś pomóc w walce o wolność. Georgy Potopalsky zajmuje się aktualnie głównie pracą w MilTech13 – ma więc ograniczony czas na komponowanie. Samo tworzenie muzyki nabrało dla niego nowego znaczenia, czegoś na kształt narzędzia oporu i sposobu na zachowanie psychicznej równowagi:

[M]uzyka stała się czymś, do czego mogę wracać tylko w określonych momentach. Często komponuję w trakcie krótkich przerw – kiedy wezmę dzień lub dwa wolnego albo kiedy zachoruję i jestem zmuszony zostać w domu. (…) Jako Ujif_notfound aktualnie komponuję przede wszystkim po to, żeby zachować balans psychiczny. Nie chodzi nawet o samą przyjemność – to stało się dla mnie sposobem na odcięcie się, zresetowanie i znalezienie emocjonalnego wsparcia. Muzyka stała się dla mnie pewnego rodzaju ujściem – jednym z niewielu źródeł wewnętrznej stabilizacji.14

Ihor Zavhorodnii, który w pierwszej kolejności jest instrumentalistą, mówi z kolei o tym, jak wojna upraszcza egzystencję człowieka. Jak z dnia na dzień jedynym pewnym elementem staje się dylemat „być albo nie być”. I jak to życie sprowadzone jedynie do podstawowej funkcji przetrwania wpływa również na muzykę.

W takich okolicznościach sztuka jest najbardziej bezbronna – jako pierwsza pada ofiarą uproszczenia. Wszystko, co dwuznaczne, wszystko, co figlarnie absurdalne, wszystko, co urocze i ulotne, okazuje się niepotrzebne. Światopogląd odrzuca luksus fizyczny, ale i luksus mentalny. Muzyka jest luksusem mentalnym. Nie wiedziałem tego aż do pierwszej eksplozji w mojej miejscowości. Najpierw całkowicie straciłem orientację w tonacji i rytmie. Po raz pierwszy w życiu zniknęła muzyka wewnętrzna – nawet ta obsesyjna muzyka w tle, którą zwykle mam w głowie. Cisza. Ciało uznało moją zdolność do orientowania się w muzyce o dowolnym stopniu złożoności za zbędny luksus i ją usunęło. Skasowało jak niepotrzebne, obciążające pliki. Oczywiście udało mi się jakoś zaadaptować i z powrotem uruchomić „maszynerię” wewnętrznego słuchu. I dokładnie dzisiaj, w tej samej miejscowości, słychać niemal identyczne, może nawet silniejsze wybuchy. A ja potrafię rozpoznać nuty. I teraz, w dobrym nastroju, nauczę się partii altówki z kwartetu Schumanna. Ale we mnie jako muzyku zieją ogromne, bolesne pustki. I we mnie jako człowieku również.15

Te słowa otworzyły przede mną nową perspektywę, pozwalającą lepiej zrozumieć istotę dzisiejszej twórczości Zavhorodniiego. Zaangażowanie w swoisty fenomen „sztuki charytatywnej”, jak sam kompozytor ją określa, pomaga mu przetrwać ten czas jako artyście. Choć komponowanie właściwych utworów zajmuje mu zawsze dużo czasu, to piosenki poświęcone zbiórkom powstają jak gdyby w innej fabryce:

Za każdym razem moja wyobraźnia sygnalizuje mi wyczerpanie, ale wtedy zawsze wiara, że w sztuce wszystko jest możliwe, ratuje sytuację. Tutaj, w przeciwieństwie do nauki czy bieżącej rzeczywistości, nie ma ślepych zaułków ani beznadziei. Czas więc, który oddziela silne przekonanie, że „nie potrafię” od mocnego „wszystko jest możliwe”, zawsze jest inny. Zawsze mam wrażenie, jakby był to pierwszy raz. Ale pomiędzy tymi dwoma biegunami musi pojawić się pieśń!16

Choć Ihor wspomina, że chciałby tworzyć muzykę absolutną, mówiącą sama za siebie i żyjącą własnym życiem, to zauważa i wydaje się godzić z tym, że aktualna sytuacja żąda od niego czegoś zupełnie innego: „Rzeczywistość wymaga pisania utworów typu »potrzebujemy samochodu dla wojska«, bo to jest aktualnie najważniejsze. To najlepsze, co mogę zrobić z moją wyobraźnią i doświadczeniem”17. W ten sposób powstały utwory poświęcone zbiórkom na fundację UAID18: Zbir pro lubow UAID 19(Zbiórka o miłości UAID), Lutyj zbir (Lutowa zbiórka20 ) i Napyszy su (Napisz su), wszystkie z roku 2024. To krótkie, niespełna dwuminutowe piosenki z warstwą wideo, funkcjonujące tylko w internecie (Instagram, YouTube, SoundCloud). Choć każda z nich jest inna, wspólny jest ich cel i podejście Zavhorodniiego do poruszanych w nich trudnych tematów. 

Ihor Zavhorodnii

Wszechobecny sarkazm, czarny humor i bezceremonialność kompozytora (nie unika on wulgaryzmów i obrazowych wyzwisk w stosunku do oprawcy) w połączeniu ze stosunkowo prostym (a często wręcz optymistycznie brzmiącym) akompaniamentem tworzą coś, co wydaje mi się zjawiskiem ciekawym w kontekście psychologicznym. Czarny humor oczywiście służy oswajaniu trudnych tematów, ale nie przez wszystkich jest akceptowany. Jednak z nielicznych komentarzy pod nagraniami wnioskuję, że dla ukraińskiego_ej odbiorcy_czyni jest to forma przystępna, a być może wręcz potrzebna. Co najważniejsze, piosenki Zavhorodniiego naprawdę pomagają w zbiórkach pieniędzy, więc może nie trzeba analizować ich pod żadnym innym względem? Ihor sam mówi o tym, że nie mają one walorów artystycznych, ale samo zjawisko sztuki poświęconej zbieraniu datków z pewnością jakąś wartość posiada i z dnia na dzień rośnie w Ukrainie w siłę: 

Fenomen „sztuki charytatywnej” z pewnością przejdzie do historii. Stworzono całą masę obrazów, wlepek, symboli, memów, klipów wideo, performansów, flash mobów, dzieł sztuk wizualnych i użytkowych; to zjawisko ma już swój własny, unikalny język. Marzę o tym, by nasi przyjaciele z całego świata przyłączyli się do zbiórki. To chyba najważniejsza rzecz, jaką mam do przekazania. Bądźcie z nami, musimy zwyciężyć.21

Również Lunyov wprowadza czarny humor do wspomnianego już utworu RUSSIAN SPRING (2022). Kompozycja to dosadny przykład dzieła powstałego pod wpływem traumatycznych emocji i doznań. Skomponowana została na dwa fortepiany i recytatora czytającego fragmenty przemówienia putina ogłaszającego „trzydniową specjalną operację wojskową”. Na ekranie widać powiewającą rosyjską flagę i tańczącego na jej tle kościotrupa (w pewnych momentach zwielokrotnionego). Motyw danse macabre, odniesienia do wydarzeń historycznych (początek rosyjskiego separatyzmu w południowych regionach Ukrainy zwany właśnie wiosną rosyjską22 ) i repetytywne, nerwowe dźwięki fortepianów składają się w niepokojącą całość. Ciekawą, ale niekomfortową; mroczną, ale ironiczną. Twórcza kwintesencja rozedrganego umysłu zagubionego w rzeczywistości, w której nigdy nie powinien się znaleźć. Na samym końcu fortepiany milkną, kościotrupy znikają, ekran zaczyna wygasać i widz_ka zostaje sam na sam ze słowami putina o zwycięstwie i miłości do ojczyzny.

„Gdy słyszę w utworze odgłos syreny – wyłączam go i już nigdy do niego nie wracam” 23

Zapoznając się z dziełami powstałymi w Ukrainie w ciągu ostatnich czterech lat, zauważam, że wiele kompozycji (w szczególności tych napisanych w pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji) korzysta z samplingu i muzycznych onomatopei nawiązujących do odgłosów i dźwięków z frontu. Eksplozje, świsty, huki, trzaski, szumy, uderzenia i krzyki. Zastanawiam się, jak mocny wpływ ma wojenny soundscape na twórczość muzyczną? Spotykam się jednak z twardym stanowiskiem osób, z którymi rozmawiam: żadnych odgłosów walk w muzyce. Chyba, że na samym początku, w 2022 roku. Wtedy wszyscy przeżywali szok, nie było to specjalnie kontrowersyjne. 

Ale teraz – absolutnie nie. Wszystko, tylko nie wojenne odgłosy zapisane w nutach. „Nie sądzę, żeby była to dobra taktyka. Nie powinniśmy być tak bezpośredni w tej kwestii, bo zrobimy z wojny coś popularnego” 24 – mówi Vynohradova. O tym wcześniej nie pomyślałam, ale być może rzeczywiście włączenie tematyki wojennej do szeroko rozumianej popkultury również jest realnym zagrożeniem? W szczególności dla takiego państwa, jakim jest Ukraina – pogrążonego w kryzysie związanym z rosyjską agresją dużo dłużej, niż od roku 2022. Ukrainki i Ukraińcy nie chcą być narodem już zawsze kojarzonym z niestabilną sytuacją polityczną, bez względu na to, jak mocno wpływa ona na ich codzienne życie.

Potopalsky również mówi o dyskomforcie, jaki wywołuje w nim taka dosłowna onomatopeja i sampling wojennego soundscape’u. Choć sam nie inspiruje się pejzażem dźwiękowym w swojej własnej twórczości, zrobił jeden wyjątek, bardziej w formie doświadczenia niż metody:

Pracowałem nad muzyką do instalacji, która później została zaprezentowana w Tokio. W pewnym momencie proces zbiegł się w czasie z wyjątkowo intensywną nocą ostrzałów. Słychać było drony, rakiety i systemy obrony przeciwlotniczej. Wystawiłem mikrofon na balkon, przeciągnąłem kabel do mieszkania i podłączyłem go do swojego sprzętu (…). Dźwięki ataku przekształcały się w coś przypominającego jakiś rodzaj symfonicznej faktury. W tym samym czasie leżałem w korytarzu – jednym z bezpieczniejszych miejsc w mieszkaniu podczas ostrzału, by uniknąć ran od odłamków szkła. I w pewnej chwili naszła mnie myśl: gdyby to miała być moja ostatnia noc, to z perspektywy dźwiękowej brzmiała ona idealnie. To było bardzo złożone i niepokojące doświadczenie. Kiedy drony lecą w grupach, każdy z nich wydaje inny dźwięk o określonej wysokości, a razem tworzą coś na kształt akordu – nie równomiernie temperowanego, ale mikrotonalnego, niestabilnego i ciągle się zmieniającego. I jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, z czysto akustycznego punktu widzenia, może to być wręcz odczuwane jako piękne.25

Ihor Zavhorodnii z kolei przyznaje się, że na początku rosyjskiej inwazji zdarzało mu się używać odgłosów wojny w swoich kompozycjach: metaliczny chrzęst, świst czy dzwonienie. Teraz jednak stwierdza krótko: wszystko, tylko nie te dźwięki. Co ciekawe, nawet w utworach sprzed najazdu rosji w 2022 roku wykorzystywał je częściej. Teraz nie potrafi wysłuchać ich do końca. Zauważam, że kompozytorom_rkom łatwiej jest zastosować takie nawiązanie za pomocą medium innego niż muzyka. 

Tak więc utwór SHAME WILL SAVE THE WORLD? (2024) Lunyova to elektroniczne opracowanie wiadomości nagranej przez Petera Fouché26 do zachodnich państw z ciężkim do zinterpretowania, niepokojącym wideo, które zaczyna się i kończy ogromnym napisem SHAME.

U Vynohradovej tę funkcję przejmują często noty kompozytorskie: dzieło 16.05 (2022) według jej słów i klipu zamieszczonego na początku i na końcu nagrania na YouTube dedykowane jest jej ojczymowi, obrońcy Azowstalu, z którym straciła kontakt na trzy miesiące, kiedy ten trafił w rosyjską niewolę. 

Zavhorodnii w muzyce potrafi być absurdalnie pozytywny – dopóki nie zrozumiemy ukraińskiego tekstu i nie zobaczymy załączonego wideo, jak w Chrum Chrum Chrobaczok (2022). Z kolei kompozycja Rodnyje gawani (2022) pod względem muzycznym jest dramatyczna, owszem. Ale znów – brak w niej jakiegokolwiek nawiązania do wojennego soundscape’u. Za to w tekście, w warstwie wideo – porażająca, bezpośrednia i bezkompromisowa, jak cały Zavhorodnii. To utwór wstrząsający i przekraczający pewne granice – chociaż czy można w tym kontekście mówić o jakiejkolwiek transgresji?

Ujif_notfound opowiada mi o tym, jak rakieta uderzyła blisko jego domu. Przez potężną eksplozję z kilku budynków w najbliższym otoczeniu powypadały szyby, a ulica została zasypana odłamkami szkła. Georgy sfotografował ją swoim telefonem – i tak powstała okładka jego albumu Postulate (I Shall Sing Until My Land Is Free, 2025).

Wszystko to łączy się bezpośrednio z moimi wcześniejszymi obserwacjami – większość tych dzieł należy do gatunku sztuki interdyscyplinarnej, wykraczają one daleko poza granice muzyki absolutnej. Wynika to oczywiście po części z ogólnej praktyki sztuki współczesnej, która często sięga po inne środki. Ale, co ciekawe, w tym przypadku wydaje się, jak gdyby ukraińskim twórcom_czyniom muzyki łatwiej było wyrazić to, co najtrudniejsze, kiedy sięgają po media spoza ich codziennego warsztatu. Być może to także pewna psychologiczna reakcja na wojenny szok? 

„Nie pierwszy raz odradzamy się z ognia. Ale za każdym razem stajemy się silniejsi”27

Całe zjawisko sztuki w jakiś sposób korespondującej z wojną jest niezwykle interesujące, także na innych płaszczyznach. Autoterapia, turpizm, nowe sposoby komunikacji, reakcja na traumę, eskapizm. To wszystko można znaleźć w niejednej niespełna dwuminutowej ukraińskiej kompozycji z ostatnich lat. Na przykładzie tego typu utworów można zbadać nastroje społeczne – nie tylko biorąc pod uwagę twórców_czynie, lecz także odbiór i recepcję.

Nie ma jednak nic dziwnego w tym, że twórcy_czynie nie chcą mówić o jakiejkolwiek kategoryzacji. „Wojna zabija przyszłość” – mówi Ihor Zavhorodni. „Po prostu nie da się skupić na przyszłości, nawet tej najbliższej. Perspektywa długofalowa budzi jedynie sardoniczny śmiech. Możesz więc być wykonawcą – tu i teraz – ale kompozytorem już nie” 28. Jednak tak samo ciężko jest teraz spojrzeć w przeszłość – w naszej rozmowie wspomina o tym, że od czasu wydania utworu Gentle World (2022), desperackiego wołania o pomoc ubranego w formę pieśni, ani razu nie udało mu się wysłuchać go do końca.

Od ponad czterech lat życie w Ukrainie sprowadza się do „tu i teraz”. Do desperackich prób nauczenia się funkcjonowania w nowej rzeczywistości, które zawsze kończą się porażką – bo jak przyzwyczaić się do takiego natężenia nienawiści? Do tak ogromnej skali ludzkiej tragedii? Sztuka powstająca w takich warunkach jest przesiąknięta aktualnymi wydarzeniami i emocjami. Przesiąknięta strachem, rozpaczą, wściekłością i bezradnością, co widać na przykładzie Vynohradovej, Lunyova, Zavhorodniego i Potopalsky’ego, ale także u wielu innych ukraińskich twórców_czyń. Pozwólmy tej muzyce wybrzmieć i zróbmy wszystko, żeby przestała być tragiczną koniecznością.

  1. Valeria Vynohradova w rozmowie z autorką, 31.03.2026, tłum. tu i dalej własne. 

  2. Tamże. 

  3. Tamże 

  4. Ihor Zavhorodnii w mailu do autorki, 3.04.2026. 

  5. Georgy Potopalsky w mailu do autorki, 4.04.2026. 

  6. Georgy Potopalsky w mailu do autorki, 23.04.2026. 

  7. Svyatoslav Lunyov w mailu do autorki, 30.03.2026. 

  8. Tamże 

  9. Tamże. 

  10. Valeria Vynohradova w rozmowie z autorką, 31.03.2026. 

  11. Tamże. 

  12. Ihor Zavhorodnii w mailu do autorki, 3.04.2026. 

  13. Military Technology Ukraine; sektor ukraińskich technologii wojskowych i obronnych projektowanych, testowanych i wdrażanych bezpośrednio na froncie. 

  14. Georgy Potopalsky w mailu do autorki, 4.04.2026. 

  15. Ihor Zavhorodnii w mailu do autorki, 3.04.2026. 

  16. Tamże. 

  17. Tamże. 

  18. Fundacja charytatywna wspierająca Ukrainę i dostarczająca sprzęt dla jej Sił Zbrojnych. 

  19.  Funkcjonuje także pod innym tytułem: Ty je lubow, koły ty donatysz (Jesteś miłością, kiedy wpłacasz datki). 

  20.  Gra słów w języku ukraińskim: lutyj znaczy zarówno lutowy, jak i wściekły. 

  21. Ihor Zavhorodnii w mailu do autorki, 3.04.2026. 

  22. Mowa o prorosyjskich zamieszkach na terenie Ukrainy w 2014 roku. 

  23. Tamże. 

  24. Valeria Vynohradova w rozmowie z autorką, 31.03.2026. 

  25. Georgy Potopalsky w mailu do autorki, 4.04.2026. 

  26. Brytyjski wolontariusz i medyk bojowy, współzałożyciel fundacji Project Konstantin. Od początku pełnowymiarowej inwazji aktywnie wspierał ukraińskie wojsko – zajmował się ewakuacją rannych i dostarczaniem pomocy humanitarnej. Zginął na froncie w czerwcu 2024 roku. Wypowiedź, o której mowa w tekście: Pete’s Message to Western Leaders, Project Konstantin, 23.02.2024, youtu.be/jygS_YpA5Cw?si=YJGh4wFBH1LZqF3s, dostęp tu i dalej 13.05.2026. 

  27. Autorski opis trzeciej części kompozycji U-BALANCE/VESNA Valerii Vynohradovej:  U-BALANCE/VESNA (2022) Val Vine, Val Vine, 7.05.2022, youtu.be/r8jNotowJIg?si=rAgjCgpKP_0Saw29

  28. Ihor Zavhorodnii w mailu do autorki, 3.04.2026.